ja ostatnio sie widziałam z takowymi panami w drodze do GaleriiKrk. Na szczęście bilecik był
Natomiast pamiętam, że w dniu meczu przyjaźni Wisła-Lechia, jechałam z koleżanką i kolegą. W ostatniej chwili się połapałam, że musimy wychodzić, a tu wchodzi. . pani kanar x[ I jeszcze nas przetrzymuje. Myślałam, że jej zdzielę no!

. Na moje słowa, że powinna z nami wysiąść i spr. na przystanku, stwierdziła, że ja nie będę decydować. Na to ja, że w du*ie ją mam i niech ruszy tyłek bo chce wyjść. Noi poszliśmy. Zje*ana baba. Już wolę panów kanarków- bardziej dogadani są
Swoją drogą fajnie, że czasem się jedzie z Czyżyn 15 na Wisłę i cie nikt nie "odwiedzi", a czasem się jedzie spod M1 do Czyżyn i ci wlezie taka zakała.. ^^
*- co do sytuacji z tą panią- musze chyba zacząć panowac nad emocjami

bo jestem [w takich sytuacjach] aż za bardzo niekulturalna [chyba] ^^
PS. Pamiętam jak kiedyś siedzę sobie spokojnie (to już dawno bylo, z mamą jeszcze się jeździło i ona się tym zajmowała) noi podbijają. No to mama elegancko bileciki pokazuje, a jakaś [trochę starsza] pani za mną wyciąga z 5 biletów normalnych i na słowa gościa, że żaden z ich nie jest "dobry", ona mówi, że to niemożliwe i szukała dalej w torebce tego "właściwego". Kobitka była bezbłędna, ale karencje chyba wybuliła
