Wyświetl pojedynczy post
flamengista
Piknik
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Kraków/Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#105
Stary 12.06.2009, 13:24
http://www.dziennik.pl/sport/pilkano...j_fortuny.html

Wreszcie sensowny artykuł. Moim zdaniem Florentino Perez normalnie oszalał. Owszem, w cytowanym przez Szprotsona artykule mowa o wpływach rzędu 150 mln € rocznie tylko z tytułu praw telewizyjnych.

Łącznie budżet Realu to ponad 300 mln € - tyle że Królewscy mają już 900 mln € długu!

Już raz Real stanął na krawędzi bankructwa - ale władze Madrytu kupiły od klubu tereny za ciężką kasę, pozwalając Realowi na pozostanie na nich.

Ten balon został już napompowany do granic absurdu. Z resztą nie tylko Real - podobnie robi MU, Chelsea, Barcelona etc. W dobie największego kryzysu gospodarczego w XXI wieku prezesowie klubów nagle zdecydowali się szastać forsą.

Przypomina to żywo rynek amerykański i sprzedaż obligacji subprime. Też wszystko oparte jest na złudnym założeniu, że warto kupować, bo wartość nieruchomości rośnie. Tu nie ma nieruchomości, są prawa do transmisji i pieniądze od sponsorów.

Zawodnicy są kupowani za niewspółmierne do ich umiejętności pieniądze, kluby zadłużają się po uszy w nadziei na to, że kolejne kontrakty z telewizjami przyniosą kokosy i pozwoli to im utrzymać się na powierzchni (tak, MU czy Real ledwo utrzymują się na powierzchni - już dawno nie przynoszą zysków pozwalających spłacić zadłużenie w rozsądnym czasie).

Tymczasem globalne koncerny medialne są w fatalnej kondycji, bo przecież kryzys obniżył wpływy z reklam. Podobnie jest ze sponsorami. Więc realnie można oczekiwać, że przychody z tego tytułu pozostaną na podobnym poziomie. Tymczasem Real czy inne kluby z czołówki ciągle naiwnie wierzą, że dostaną więcej!

Cała ta finansowa piramida kiedyś runie, zacznie się od bankructwa jednego klubu, potem pójdzie z górki.

I dobrze, bo piłkarski biznes musi działać na zdrowych zasadach. To, co jest teraz jest chore. Nie przypadkowo w NBA czy NHL jest salary cap - klubom utrudnia się rozdęcie budżetu płacowego. Dzięki temu wszyscy korzystają - zawodnicy, kibice oraz właściciele klubów. Nie można mieć w jednej drużynie Koby'ego, Howarda, LeBrona, Billpusa i Nasha - chyba, że zgodzą się grać za pensję Gortata.

Tymczasem Real próbuje to właśnie zrobić. Nie ma cudów - jest to wielka firma, ale też podlega regułom rynku. Nie ma żadnych podstaw by sądzić, że Real podlega tym regułom w mniejszym stopniu, niż Olympique Lyonnais czy AC Milan.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
Odpowiedz cytując