Wyświetl pojedynczy post
Sędzia
Senior Member
 
Od: 11.2002

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3661
Stary 08.06.2009, 15:59
W skrócie - moim zdaniem te wybory są katastrofą dla lewicy i porażką Rydzyka. Ale od początku.

PO - piękny wynik, po 2 latach nierządzenia. Liczyłem na mniejszą różnicę do PiSu, ale trudno. Z wyniku tych wyborów wnioskuję, że PO osiągnęła kraniec swoich możliwości. Wyżej w następnych wyborach niż 45% raczej nie zdobędą. Wbrew oczekiwaniom najbardziej twardym okazuje się być elektorat wielkomiejski, a nie wiejski + starsi ludzie. Dlatego też partia euroentuzjastyczna z zasady powinna uzyskać lepszy rezultat w takich wyborach, niż w wyborach gdzie głosują również osoby programowo nie głosujące w wyborach europejskich z powodu poglądów antyeuropejskich.

Na uwagę zasługuje kapitalny wynik Hubner w Stolicy. Moim zdaniem, choć uważam tę kandydaturę za kontrowersyjną, to ta kandydatura była przez wyborców odebrana jako jedyna merytoryczna kandydatura w tych wyborach, jako że Hubner jest komisarzem. Stąd bonus dla PO, myślę że Hubner z jakiejkolwiek listy by nie startowała, to w Wawie by dostała dość zbliżoną liczbę głosów.



PiS - moim zdaniem wynik nieco zbyt słaby by się cieszyć, ale na tyle dobry by się nie martwić. Gdyby było 30% to byłbym zadowolony. PiS ma jednak powody do zadowolenia - po pierwsze, ma znacznie lepszy wynik niż wskazywały sondaże (były takie które dawały PiS 14 czy 16%). Po drugie, po prawej stronie wyłącznie spalona ziemia. Po trzecie, to są wybory trudne dla partii, którą przedstawia się jako wstyd w europarlamencie. Po czwarte, wyniki kandydatów wskazują, że poparcie Ojca Dyrektora ma stosunkowo niewielkie znaczenie. To jest wedle moich szacunków około 2%. Kandydaci RM praktycznie nie zyskali mandatów, poza przypadkami w których RM poparło kandydatów z własnym dorobkiem (np. Ziobro). Wręcz można powiedzieć, że powchodzili wszyscy kandydaci, których Rydzyk "wyklął". To dobra wiadomość dla PiSu, bo po pierwsze, to Rydzykowi musi teraz zależeć na tym by się wiązać z PiSem (np. w nadziei na rozwój geotermii w Polsce), a nie na odwrót. Tutaj mogą być pewne zmiany, z uwagi na brak oficjalnych danych o tym kto zdobył mandat, ale wygląda na to, że Rydzyk znacznie obniżył swoją rangę. Rzeczywiste wagę poparcia RM będzie można oszacować po wynikach kandydatów z dalszych miejsc, którzy startowali z namaszczeniem Ojca Dyrektora.
Kolejną pozytywem dla PiSu jest to, że ma znacznie większy potencjał rezerw niż PO. Skoro od dwóch lat wyborcy na wsi idą mniej chętnie do wyborów niż mieszkańcy miast, to PiS ma pole do działalności i przekonania wsi do siebie. To moim zdaniem znacznie łatwiejsze zadanie dla PiSu niż dla PO, jak wiadomo wieś jest znacznie bardziej tradycyjna. Inna sprawa, że PiS musi przestać przypominać sobie o wsi dopiero przed wyborami. Druga sprawa to fakt, że na zachodzie jest znacznie większa różnica na korzyść PO niż na wschodzie na korzyść PiS. Znacznie łatwiej uzyskać będzie PiSowi większe poparcie w Poznaniu czy w Szczecinie i podnieść wynik z mniej niż 20% do 25%, niż Platformie na wschodzie podnieść wynik z 35% do 40%.

Nie są to rzecz jasna rzeczy, które jest łatwo zrobić, ale PiS ma pewne możliwości, pytanie czy będzie umiał skorzystać.

Jeśli chodzi o minusy, to muszę powiedzieć że jestem rozczarowany sposobem prowadzenia kampanii przez PiS. Owszem, spoty są niezłe, motyw z Cugier-Kotką kapitalny. Ale to jest kampania prowadzona dla wyborców kierujących się podobnym sposobem postrzegania rzeczywistości jak wyborcy PO. Kamiński z Bielanem jako spin doktorzy PO dokonaliby zapewne cudu. Problem polega na tym, że w przypadku docelowego elektoratu PiS kampania w TV to zdecydowanie za mało. To jest rzecz jasna konieczność, ale pamiętam że w 2005 roku wielu podkreślało, że PiS wygrał dzięki strukturom, dzięki dotarciu do wyborcy. Już od poprzednich wyborów pojawiły się takie głosy o tym, że PiS odszedł od ludzi i dlatego przegrał. Wydaje mi się, że to słuszna uwaga.

Na uwagę zasługuje kapitalny wynik Ziobry, który umacnia swoją pozycję w PiSie. Prawdopodobnie wszystkie jego kandydatury (Kempa, Mularczyk i chyba Kurski) przeszły, mimo że startowali z dalszego miejsca. Ziobro jest głównym rozgrywającym w PiSie po JK. Ktoś na Frondzie napisał, że JK to genialny strateg bo UE będzie płacić przez 5 lat Ziobrze za to, by nie konkurował z JK w partii, i coś w tym jest. Ja osobiście jestem nieco sceptyczny wobec Ziobry, ponieważ poza jego zainteresowaniem wymiarem sprawiedliwości nie wiem o nim praktycznie nic.

SLD - jak dla mnie to największy przegrany tych wyborów. Jedyny plus to fakt, że poza SLD inna lewica nie istnieje. Jeśli liczyć jeszcze fakt zdrady Hubner i Cimoszewicza dla PO, to SLD ma niewesołe perspektywy. Zwłaszcza że elektorat wielkomiejski (a więc euroentuzjastyczny) poszedł w większej ilości niż ten antyeuropejski i eurosceptyczny. W rzeczywistych wyborach przy frekwencji 45% SLD otrzymałby na moje oko około 9%, a to już jest klęska. SLD nie ma też perspektyw na zmianę trendu, bo w Polsce na lewicę nie ma zapotrzebowania. W Polsce jest zapotrzebowanie na prawicę nieco "szorstką" i na partię bardziej umiarkowaną. Jeśli tą umiarkowaną partią jest centoprawica, to pozostałym wyborcom to wystarczy.

PSL - dla PSL te wybory nie są powodem do satysfakcji, ale też nie ma co rwać włosów z głowy. Wynik średni, ale jak zawsze nad kreską. Z drugiej strony wieś się odwróciła od PSLu i chyba już nie wróci. Ponoć PSL otrzymał w tych wyborach więcej głosów w miastach niż na wsi, choć "twardego" wyniku nie widziałem.

Co do pozostałych partyjek do komentarz tylko do Prawicy Jurka i Libertasu.

Libertas - kompletna porażka, z czego nie ukrywam, szalenie się cieszę. Sam pomysł żeby partię w której zasiadają kontestatorzy Okrągłego Stołu, zwolennicy lustracji, dekomunizacji itd. wspierał Lech Wałęsa, uważam za wyjątkowo zabawny. Rydzyk miał nosa, że nie postawił na tego konia. Szkoda tylko Artura Zawiszy, bo facet w PiSie by się znacznie bardziej przydał.

Marek Jurek - tutaj moja uwaga jest jedna - szkoda że facet odszedł z PiSu, dzisiaj wziąłby euromandat. PiSowi te 2% by się przydały, a Jurek miałby znacznie większy wpływ na politykę w Polsce niż w PR. Jak przypomnę sobie wyniki głosowania nad Traktatem Lizbońskim i jak bardzo podzielony był PiS, to się zastanawiam co by było, gdyby Jurek był nadal jedną z czołowych postaci tej partii. Mam wiele zrozumienia dla niego i jego decyzji, ale uważam że znacznie lepiej przysłużyłby się Polsce jako jeden z liderów PiSu i lider katolików w tej partii (gdzie mógłby liczyć na kilkadziesiąt "szabel" co najmniej), niż jako lider ugrupowania z poparciem rzędu błędu statystycznego. Nie wiem czy byłaby szansa na jakiś powrót, ale ja uważam że zarówno dla Jurka jak i dla PiSu byłby to wielki zysk. Zwłaszcza że nie przypominam sobie, by Jurek kiedykolwiek rzeczywiście wypowiadał w stylu np. Zalewskiego ostatnio, albo Libickiego po odejściu z PiSu, czy też np. Dorna. Owszem, krytyka pewnej bezideowości PiSu była, ale nawet ona była merytoryczna i nie agresywna. Nie ukrywam, że to byłaby dla mnie świetna wiadomość.

Podsumowując, czuję duży niedosyt, ale też mówiąc za JK "nie jest źle". Tym samym wracam do "hiatus", bo gdybym miał komentować to co wyprawia obecny rząd, to chyba miałbym zawał przed 30tką.
Miała być demokracja, a tu każdy ma własne zdanie - Lech Wałęsa