Ktoś krzyknął

i na trybunie co ma kilka tysięcy miejsc, nikt na bieżąco nie znał wyników, bo pewnie obowiązywał zakaz ich podawania, jak zawodnikom na boisku, nikt nikomu spoza stadionu nie przysyła sms-ów i nikt z nikim nie rozmawia przez komórkę. Czarna dziura

. Bardziej prymitywnych bajek nie słyszałem. No ale możliwe, ze w Poznaniu tak jest, że informacje podaje herold na ulicy. Szkoda, że nie krzyknął, że mają "majstra" .... na budowie.