|
Totylkoja jak chcesz dobrego porownania to o nie popros, dam ci takie. Bo to co wymysliles (poświęcił byś mistrzostwo w zamian za uratowanie zgody przed spadkiem (powiedzmy Śląskowi potrzebne było zwycięstwo, aby sie utrzymać)?) ma sie NIJAK do sytuacji z soboty.
Tydzien wczesniej Wisla grala z Lechia, byli tacy wislacy ktorzy woleli wygranej Lechii, ja np. wolalem wygranej Wisly.
Gdyby w 80 minucie bylo info ze Polonia wygrywa 4-2 z Lechem, a Slask 3-1 z Legia to machnalbym reka na wygrana Wisly bo nie zmieniloby to sytuacji na gorze tabeli. Zreszta po meczu i remisach we Wrocku i Wawie bylo u nas bardzo duzo glosow ze w sumie szkoda ze nie bylo np. 3-3 w Gdansku bo my mielismy nadal 1 miejsce a Lechii punkcik dawal wtedy bardzo wiele.
W Poznaniu w 80 minucie czy tam ktorejs bylo 2-2 i wiadomo bylo ze w Krakowie Slask musi nam wladowac 3 bramki w 10 minut - znaczy sie ze na mistrza Lech nie ma szans najmniejszych (wiec niech nikt nie opowiada w tym momencie takich bajek) i gra w zasadzie o pietruszke bo dylemat "drugie czy trzecie" blednie przy dylemacie Pasow "spadniemy/zostajemy". Kibice w tym momencie powinni zachowac sie na tyle przyzwoicice zeby nie spiewac "gramy do konca Kolejorz" i czekac na rozwoj wypadkow bez tego typu ekscytacji.
Proste jak drut, przynajmniej dla kibicow Wisly.
W skrocie, bedac kibicem Lecha - nie spiewalbym, bedac kibicem Cracovii - w****ilbym sie.
|