Przede wszystkim jest niesamowite wychylenie ciała. Nie ma o czym mówić. Spalony jak byk. "Usprawiedliwieniem" (w wielkim cudzysłowie!) dla liniowego, może być fakt, że mógł się pogubić - strzał, słupek, ogromne zamieszanie. Ale prawdą jest, że nieuznanie tego gola byłoby decyzją najlepszą i tak naprawdę jedyną słuszną. Koniec tematu. Drugi gol to już w ogóle paranoja. Sędzia był w linii. Wg mnie to jest prokurator. I nie chodzi o to, że to Cracovia. Mogło się to przytrafić z nami. Z kimkolwiek innym. Uważałbym tak samo.
Ps. Zresztą nie trzeba daleko szukać. Puchar Polski, 1/4 finału, marzec 2008, Robert Lewandowski na 1:0 dla Lecha. Oczywiście pomagał sobie ręką. Sędzia - nie zauważył
