Nie zapominajmy jeszcze o pewnej "drobnostce". Nawet odpadnięcie z eliminacji do LM w ostatniej (IV) rundzie daje nam grupę LE, a tam też można nieco zarobić (za transmisje, bilety, etc.). Przy naszym garbatym szczęściu trafienie na taki Olimpiakos wcale nie jest niemożliwe i wtedy nasze szanse na LM mocno spadają. I co wówczas - działacze klubowi mają bezradnie rozłożyć ręce?
Wiem, że jest kryzys i że będziemy grać "na emigracji". Jednak wzmocnienie Wisełki na najbardziej koniecznych pozycjach (jak prawa obrona i lewa pomoc) byłoby bardzo rozsądnym wyjściem. Nie trzeba na to rzucać milionów euro czy dolarów, jak to zrobił Beitar rok temu. Spokojna polityka wzmacniania drużyny da Skorży komfort w pracy i na pewno spłaci się w przyszłości.
Nasz klub nie powinien stawiać sprawy na ostrzu noża: LM albo śmierć (dymisja pana Macieja). Jeśli Wisełka nie przebije się przez ostatnią rundę eliminacji, może w LE trafić na towarzystwo typu: Werder, AS Roma, Villareal, PSV Eindhoven, Zenit Petersburg, Benfica, Valencia, Ajax, Rosenborg... Wszystkie te drużyny grały w LM i na pewno przyjazd którejś z nich na mecz z Wisełką (nawet na Śląski) "napędziłby" frekwencję. Jednak aby do tego doszło, trzeba przejść 2. i 3. rundę kwalifikacji. Stąd apele o wzmocnienia, bo taki Salzburg po drodze

wcale nie należy do łatwych przeciwników.