Jaśniej nad Krakowem
Po miesiącach dyskusji o wielkim Lechu w Europie, o Polonii, która męczy oczy kibiców, ale wygrywa, o Chinyamie, co pcha Legię do mistrzostwa, ekstraklasa powiedziała: – Sprawdzam, i jak zwykle się okazało, że najmocniejsze karty miała Wisła.
Ta Wisła, którą podczas sezonu odesłano od stołu już kilka razy, wmawiając jej, że została z blotkami. Że coś pękło między piłkarzami a Maciejem Skorżą, że transfery zamiast mistrza wzmacniać, osłabiają go, że piłkarski entuzjazm Bogusława Cupiała topnieje w takim samym tempie, w jakim w jego zagrożonej przez kryzys Telefonice trzeba likwidować miejsca pracy.
Taki już los potęg. Zasada „bij mistrza” nie dotyczy tylko boiska. Od Wisły zawsze się wymaga najwięcej, na niej każdy się zna i każdy zrobiłby lepiej. Pozwoliła odejść Kamilowi Kosowskiemu – źle. Dariuszowi Dudce – jeszcze gorzej. Wypuściła Adama Kokoszkę – kompromitacja. Sprzedała Clebera – sportowe samobójstwo. Dziś Kosowski jest na Cyprze, Dudka we Francji, Kokoszka we Włoszech, Cleber w Czeczenii, a Wisła na tronie. Czyli na swoim miejscu. Obroniła tytuł w czasach przebudowy drużyny, to musi smakować jeszcze lepiej niż poprzedni tytuł, którego była pewna właściwie już po rundzie jesiennej.
Tym mistrzostwem zawstydziła swoich rywali bardziej niż kiedykolwiek. Nie dała im żadnych wymówek. Nie wydała fortuny na transfery, nie sprzyjali jej sędziowie ani szczęście. Maciej Skorża budował z tego, co miał. Pokazał, że nie jest trenerem tylko na słoneczną pogodę. Nie mógł piłkarzy kupować, to ich sobie wychowywał, sprawdzał na różnych pozycjach, przyuczał do nowych zadań. Kontuzje zatrzymywały Pawła Brożka i Rafała Boguskiego, przestał strzelać gole Marek Zieńczuk, Wojciech Łobodziński zniknął z radarów na długo, ale Wisła pozostała najskuteczniejszą drużyną ligi. ..."
http://www.rp.pl/artykul/60511,31357..._Krakowem.html