wolfy napisał(a):

Budżetem?
Poza tym nie sądzę, żeby pochodziły z lig słabszych niż nasza. Są to co prawda drużyny w naszym zasięgu, ale w żadnym wypadku nie traktowałbym nas jako faworyta w ew. dwumeczu z nimi. I wydanie na transfery dwóch milionów euro niczego tutaj nie zmieni - klasowych zawodników, to się kupuje od trzech baniek wzwyż. Nawet jak kogoś kupimy za gotówkę, to i tak będzie to na zasadzie inwestycji w przyszłość. Chyba, że trafi nam się jakaś perełka, na co szanse są co nikłe.
Wystarczy prześledzić ostatnie wpadki transferowe Legii czy Lecha.
|
No tak, ale Beitar też miał nas straszyć budżetem. Mi się właśnie wydaje, że w tym wypadku dwa dobre transfery mogłyby naprawdę znacząco wzmocnić nasze szanse w konfrontacji z tymi zespołami. Tyle, że z drugiej strony racja - faworytami do awansu do LM to my nie jesteśmy i bez wzmocnień nie będziemy, a przy naszym stanie wydawanie 2-3 milionów euro może oznaczać dodatkowe 5-6 lat męczenia się ze spłatą długu.
Ja nie chcę być prorokiem, ale patrząc na te lata w których polskie zespoły grały w LM, a wtedy mniej więcej szanse na przeciwnika były takie, jak są teraz - to jedyną drogą do awansu do LM, było wydanie bardzo grubej kasy na wzmocnienia i sprowadzanie najlepszych polskich grajków. Teraz z wiadomych względów nie ma co na to liczyć.
wolfy napisał(a):

Zdajesz sobie sprawę, jaka to część naszego rocznego budżetu? Budżetu, którego nie jesteśmy w stanie domknąć bez regularnej sprzedaży zawodników?
Jest kryzys finansowy, TeleFonika, w której jesteśmy mocno zadłużeni i która sama ma kredyty bankowe na karku ma problemy.
Opuszczamy stadion, wpływy z biletów drastycznie spadną.
Ty natomiast twierdzisz, że zadłużenie się na kolejne dwa miliony euro nie zachwieje naszą stabilnością finansową.
Ciekawe.
|
Mnie jednak zastanawia a'propos budżetu, że dość łatwo przejdane są lub się gdzieś rozpływają - dodatkowe pieniądze jakie uzyskujemy. Bo w tym sezonie i kasa za prawa TV będzie grubo większa, kasa za mistrzostwo, były jakieś zwroty za występy na Euro, kasa z Dudki, średnia ok. 12 tys., rzekoma kasa za Kokoszkę, kasa za Clebera itd. Przecież z tego się zbiera naprawdę pokaźna sumka.
Pytanie co zrobić z tym sezonem, bo jeśli piszesz, że opuszczamy stadion, wpływy z biletów spadną itd. To czy to nie jest też właściwy moment z ekonomicznego punktu widzenia, żeby sprzedawać piłkarzy?
1q2 napisał(a):

I właśnie chyba tu jest pies pogrzebany, że Cupiał nie za bardzo wierzy w to że jak wyłoży ten pieniądz, to zostanie on dobrze spożytkowany.
Przykład Łobo i Jirsaka - pewnie niewiele poniżej 2 mln euro licząc transfer + już wypłacone sumy kontraktów - jest tego jaskrawym przykładem.Kasa poszła, zawodnicy jak narazie się nie sprawdzają( i nie zmieniło się to po 2 bramkach w ost. meczu).
Cupiał musiał już sobie o wiele wcześniej oszacować że ryzyko jest większe niż potencjalne zyski i woli kasę inwestować w biznesy, gdzie zarobić można mniej ale za to o wiele pewniej
|
Na to już wielu ludzi zwracało wielokrotnie uwagę. Cupiał (czy doradcy, czy ktoś tam) sam jest sobie winien, bo boi/bał się wyłożyć ponad milion na zawodnika (a przecież Kosowski i Żurawski chyba nie wyszli Wiśle na złe), ale później mieliśmy zalew piłkarzy kupowanych za 400-500 tys. Euro, był Barreto, był Varga, Zieńczuk, Dawidowski itd. Na 4 piłkarzy można powiedzieć, że jeden miał bardzo udany, jeden sezon. Gdyby ta kasa poszła na dwóch "sondowanych" zawodników po 900 tys. euro, to moglibyśmy obecnie całkiem inaczej wyglądać. Wiadomo, większa kasa, większy ból, jeśli będzie wtopa, ale obecnie kwoty na poziomie 1,4-2 milionów euro płaci się za piłkarza, który jest już ukształtowany i którego będzie można jeszcze sprzedać, a który raczej na pewno wydatnie podniesie poziom w naszej lidze.
Polecam też przyglądnąć się, ile to lat - rok w rok, na transferach jesteśmy do przodu (bilans kupno/sprzedaż).