Wyświetl pojedynczy post
Tiramisu
Senior Member
 
 
Od: 09.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#869
Stary 28.05.2009, 08:11
Świetne (moim zdaniem) podsumowanie wczorajszego meczu i obecnej Barcelony przez Wojciecha Kowalczyka (za Weszło.com):

"Tym razem nie ma w tytule nic o frajerach, bo… będzie o nich dalej. Frajerstwo Manchesteru United i całej ligi angielskiej wyszło w momencie, gdy Barcelona strzeliła gola. Przecież później Anglicy tak konstruowali akcje, że od Valdesa piłkę w rękach zdecydowanie częściej mieli chłopcy od podawania piłek. Pewnie, gdyby rywalem było Tottenham, Middlesbrough czy którakolwiek inna drużyna Premiership, to wynik byłby 2:2, 4:4 albo i 8:8. Ale niestety – „Barca” zabrała zabawki, zabiła ten mecz posiadaniem piłki. Już wcześniej pisałem – nie ma drugiej drużyny w Europie i w ogóle nie pamiętam drugiej takiej, która tak szybko dążyłaby do odzyskania piłki po stracie.

Jaki plan miał Manchester United na ten mecz – widać było gołym okiem. Chcieli jak najszybciej strzelić gola, a potem zamurować. No to Ronaldo strzelał z kilometra, albo nawet z Warszawy. Myślał, że jak trafił z Porto, to teraz takie gole będzie walił co mecz. Ale boisko, to nie strzelnica. Trzeba przygotować sobie pozycję, bo bez tego to można co najwyżej postrzelić przechodnia. Jak w „Kilerze”.
Porucznik Ryba: - Proszę na przyszłość nie stawać na linii ognia.
Ranny przechodzień: - Przepraszam.

Tymczasem bramkę strzelił Eto’o, myląc Vidicia najskuteczniejszym zwodem świata – na zamach. I w tym momencie skończył się Manchester. Jak nie masz piłki, to nie możesz grać w piłkę. I Manchester nie grał. W ataku pozycyjnym nie był w stanie wymienić trzech czy czterech podań. A co robili na boisku Park i Anderson, to już zupełnie nie wiem. Chociaż może lepsi oni niż Scholes, który wszedł, żeby pomagać (połamać?) przeciwnikom nogi.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli – w finale spotkały się dwie WIELKIE drużyny, z których większą jest Barcelona. To jest inny styl gry, inny futbol. To jest piłka, o jakiej się marzy od małego. Przecież jak dzieciaki wychodzą na podwórko, to nie ustalają sobie: - Dobra, strzelimy szybko gola, a potem się murujemy, walimy łokciami, jeździmy wślizgami i gramy na utrzymanie wyniku… Nie, dziesięcioletni chłopcy chcą się trochę pokiwać, pograć w dziadka, założyć kilka siatek, wygrać 14:11. I Barcelona przeniosła na najwyższy poziom to, o co tak naprawdę chodzi. Jestem fanem ligi hiszpańskiej i dziś zobaczyliśmy, że wirtuozeria to coś więcej niż zaciętość, siła i agresja.

Wielki szacunek należy się Guardioli. To jego debiutancki sezon i wygrał na dzień dobry… wszystko. Ile drużyn wcześniej wygrało w jednym sezonie mistrzostwo kraju, puchar kraju i Puchar Europy? Z tego co wiem, Ajax, PSV, Celtic i Manchester United. Przypomina mi się to, co kiedyś o Guardioli mówił Marek Koźmiński. „Koza” grał z nim w Brescii. I w czasie meczu ruszał skrzydłem, krzyczał „tu jestem, podaj, zagraj, dawaj”. Raz, drugi, trzeci. W końcu Guardiola do niego podbiegł i mówi: - Ty, nie krzycz tyle, bo ja przecież wszystko widzę.

I on naprawdę widzi.

PS Też was wkurzał Szpakowski? Puziol, Puziol… Po hiszpańsku mówi się „Pujol”. Ale Szpak postawił na kataloński. Teraz czekam aż będzie mecz na Śląsku i zacznie mówić „daj mi ta bala”…"

edit: Proponuję zakończyć karmienie banasika. Pomijając jego poglądy, jest jakiś,,,, negatywnie dziwny. Poza tym,, Wydaje mi się, że sporty pomylił.
Ostatnio edytowane przez Tiramisu : 28.05.2009 o godz. 08:40.
Odpowiedz cytując