Ja by był daleki od obwiniania dyrektorów sportowych o całe zło.Ileż się przecież dostawało i pewnie będzie dostawać, Łysemu , poprzednicy też nie mieli lekko i następcy też będą dostawać.
Problem dyrektora sportowego jest taki że jest w zasadzie sam , zamiast sztabu ludzi, ma może kilku + umowy z handlarzami żywym towarem.Nie dość że handlarze Ci podrzędni, to jeszcze do nas zazwyczaj trafia i tak towar drugiego sortu, bo jeśli mają coś lepszego 'na składzie' ,to najpierw próbują to upchnąć w lepszej lidze, w lepszych klubach a jak wiadomo jest tego od groma.
I to w zasadzie jest taka rosyjska ruletka.Raz się uda pozyskać ciekawego gracza, 3 razy się nie uda.
Ja tam nie wiem co może dać zmiana takiego Trzeciaka - przyjdzie kto inny i będzie miał dokładnie takie samo, niewielkie pole manewru.Uda się, będzie chwilowym Bogiem, w następnej rundzie już tak mu nie pójdzie - będą wieszać na nim psy.
Da się u nas taka polityką na chybił trafił, ze średnimi nakładami finansowymi, wygrać ligę ale nic poza tym.
Niestety kluby u nas i co gorsza takie co mają grosz, nie myślą perspektywicznie i nie budują od podstaw, tylko jak jest już kasa to nie wydaje się jej w pierwszej kolejności na zbudowanie konkretnego systemu skautnigu ,bazy treningowej, szkółki z prawdziwego zdarzenia, tylko na zawodników i takie mamy tego efekty.
U nas np Łysy i tak się sporo nauczył na błędach bo woli nie sprowadzić niż sprowadzić i żałować a to już coś

Teraz wchodzi na rynek kolejny poważny gracz i ciekaw jestem czy pójdzie tą drogą co ITI - czyli takie bezsensowne sypnięcie jakąś kasą, czy będzie chciał spokojnie budować konkretny klub od podstaw.