po spokojnym przemyśleniu wszystkich za i przeciw wydaje mi się, że obecny system jest najlepszy, choć oczywiście też swoje wady ma.
Życie pokazuje, że w obecnym systemie każdy mecz jest lub może być ważny, obojętnie czy w walce o tytuł czy w strefie spadkowej. W każdym meczu drużyna jest zmuszana do możliwie najlepszego wyniku, by w rewanżu rywal już miał pod górkę . Modelowy przykład, to nasz bilans z Lechem czy Legią, tu drobna wpadka, a tu jesteśmy wielcy

A strefie spadkowej widać, jak te wyniki forują lub dołują.
Niby liczą się punkty z bezpośrednimi rywalami, ale tylko pozornie. Każdy mecz jest ważny, gdybyśmy nie wtopili choćby z Ruchem lub wygrali z Piastem czy Polonią, ten bilans z Lechem można by było olać.
I odwrotnie, Ruch może i tam z kimś ze strefy spadkowej ma gorszy bilans, ale może to te trzy oczka zarobione na nas powodują, że w Chorzowie już mogą pić
Jak może wyglądać rywalizacja o premiowane miejsce, gdy liczy się tylko stosunek bramkowy i kto ma więcej ogólnie wbite pokazał 93 rok. Wolałbym tego drugi raz nie przeżywać.
Następna sprawa to baraże. Żałuję, że w przyszłym sezonie (chyba że się mylę i dopiero w następnym) już tego nie będzie. Za mało drużyn leci a to oznacza osłabienie rywalizacji. Przy 16 klubach mogłyby i cztery (po mojemu), to daje adrenalinkę i znaczące zmniejszenie strefy, gdzie o nic się nie gra. Wtedy chęć do kombinowania rośnie

.
A najfajniejsze są płacze trenerów, którzy awans w barażu przegrali, że nie może być by dwa mecze decydowały o lidze.
A chłop nawet nie wie, że jest doceniony a nie skrzywdzony przez los, bo tych meczy (do utrzymania się czy awansu ) ma nie dwa tylko tylko 30 + 2 czyli razem 32. Dostaje taki szansę naprawy tego co sknocił i jeszcze mu źle, inni muszą się w nominalnej ilości zmieścić
edytka, do tego co Marszałek wyżej napisał :
święte słowa.