Wczoraj będąc na meczu we Wrocławiu czułem się jakbym był na Reymonta. W pewnym momencie grupka stołecznych zaczęła śpiewać sobie jedne z tych śmiesznych pieśni brzydko wyzywających Wisełke. Nasi kibice nie dali się sprowokować odpowiadając spokojnie: "JJJBG" i "mistrz mistrz nasz TS". Jednak w momencie, gdy Wisła wyszła na prowadzenie w Gdańsku, kiedy zaczęliśmy wrzeszczeć "MMNTS" nabrało to szczególnego, wiadomego już nam znaczenia

i uspokoiło Legionistów, a po końcowym gwizdku pozostał im jedynie płacz i lament.
Wspaniała atmosfera, wspaniały scenariusz. Żałuje, że nie będę mógł być za tydzień... ale innej możliwości niż mistrzostwo już nie widzę...
i trzeba pamiętać, że:
TRZEJ KRÓLOWIE WIELKICH MIAST ŚLĄSK WISEŁKA LECHIA GDAŃSK
pozdrawiam