Heja, właśnie wstałem
To było wszystko jak sen, gdyby jakiś scenarzysta hollywoodzki napisał taka historię, to by mu ją odrzucili, że zbyt nieprawdopodobna i łzawa. Bramka w 17 sekundzie. Wydumany karny. Ogroooooomne szczęście Mariusza po koszmarnym zagraniu przy stanie 1-2 to było chyba . Potem bramkę na wyrównanie strzela Zieniu, który całą rundę ma w gruncie rzeczy pod górkę, niby gra przyzwoicie, ale szczęścia cały czas brak.. I kiedy strzela bramkę? Wtedy gdy ona jest praktycznie za mistrzostwo. Kolejne dwie Łobo, na którym już wszyscy niemal postawili krechę i tylko wypominali mu kontakt kompletnie niewspółmierny do wkładu w grę.
Takie rzeczy się nie zdarzają..
PS. Lechia da radę.