westersyl i element,
nie w tym rzecz. Chodzi o to, że poziom ligi w tym roku naprawdę marny. Mistrz rzecz jasna będzie cieszył, ale pamiętajmy że to Mistrz słabeuszy.
A głupio straconych punktów było w tym sezonie mnóstwo: remis na Kałuży, remis na Górniku, remis z ŁKSem, porażka ze Śląskiem... Mam dalej wyliczać? Porównajcie sobie statystyki z poprzednich sezonów (szczególnie gdy rywalizowaliśmy z Legią Okuki czy Wdowca) i zobaczcie ile wtedy traciliśmy punktów a ile tracili nasi konkurenci do MP.
Najśmieszniejsze w tym wszystkim, że mimo słabej gry nie tylko możemy wygrać MP, ale potrafiliśmy zwyciężyć w meczu o punkty z tą niesamowitą, kosmiczną Barceloną.
Wiem, mecz był już o pietruszkę, oni mieli awans a my sporo szczęścia. Niemniej to drużyna Skorży z Pawełkiem, Cleberem i Sobolewskim okazała się lepsza od drużyny Guardioli z Messim, Inestą czy Henrim.
Do tej pory nie rozumiem, jak to było w ogóle możliwe. Ten mecz będzie i tak dla mnie największym osiągnięciem minionego sezonu
