Dawno tak nie przeżywałem meczu Wisły. Przy bramce w 17s zwątpiłem, potem zwątpiłem drugi raz kiedy sędzia podyktował wątpliwy karny w efekcie czego było 2:1. Ale wierzyłem że w końcu dopniemy swego i wygramy. Słowa uznania dla Łobo, człowiek wraca do optymalnej formy, bramka z wolnego Zienia piękna. Podsumowując wiślacy pokazali jak gra mistrz polski
