|
Może się wydawać, że walka o mistrzostwo mobilizuje. Ale w poprzedniej kolejce taką prawdziwą mobilizację było widać jedynie (i to nawet pomimo tego, że osiągnęli najsłabszy, z trzech aspirujących o tytuł drużyn, wynik) w Lechu P. (bądź Amice, jakby ktoś nie wiedział co to Lech). Dodać do tego można kilka zawodników Legii (Giza, Paluchowski, Rzeźniczak) i.. tyle? W Wiśle cholernie chciał Brożek P. - w ilu tam osobach był na boisku, w tylu chciał. Ale jakoś nie do końca wychodziło..
Więc naprawdę nie wiem czego się spodziewać po meczu z Lechią - gotów jestem znów na bicie głową w ścianę na widok plączących się wiślaków jak przez pierwsze 20 minut meczu z ŁKS-em. To mi się wydaje cholernie prawdopodobne, niestety. Nie ma w drużynie tak charakternego zawodnika (nawet jeśli jest i nazywa się Sobolewski, to za mało), który pociągnąłbym swoimi chęciami cały zespół. Więc śmiem twierdzić, że jeśli nie zdarzy się fart w stylu gola Małeckiego, to może być ostra nerwówka.
A chciałoby się zobaczyć 15 strzałów celnych na bramkę Lechii w pierwszych 15 minutach. Choćby wszystko miał wybronić bramkarz..
Wiśle wygranej jutro, Lechii wygranej za tydzień.
Jestem kibicem Wisły. I chcę mistrzostwa.
|