|
Zgodzę się Robinho. Czasem aż mnie gotuje, jak widzę choćby mecze Wisły w Europejskich pucharach, a potem, w 2 miesiące później, kiedy te mecze to już tylko wspomnienie, jest coś kompletnie innego. W meczu z Barcą każdy gryzł trawę, mimo różnicy klas nie było widać, że na boisku przeciw nam gra drużyna walcząca w Europie o najwyższe cele. A potem... takie mecze, jak choćby z Ruchem na Śląskim, jak ze Śląskiem Wrocław, jak z Lechem w Krakowie... Wiadomo, słabsi rywale, ale tu wyszło, że nasi piłkarze nie śa w 100% profesjonalistami, bo Barca nie lekceważy słabeuszy i gra z nimi tak jak każdym, angażuje się tak samo (oczywiście wiadomo, że podświadomie na trudniejszych rywali zespół angażuje się jeszcze bardziej), a tam nie widziałem takiej woli walki, takiego zaangażowania, czułem się oszukany, tak jakby mi ktoś podsunął inną drużynę do oglądania.
Trzeba zapieprzać z każdym, nie tylko z najlepszymi.
|