Cichy napisał(a):

Po pierwsze nie bronię tezy, że Wiślacy nie mają siły na 90min. Powiedziałem, ze może się tak zdarzyć jeżeli dojdzie nam kilkanaście spotkań tylko na jesieni w związku z ewentualną grą w LM. Gdyby się okazało, że wejdziemy do fazy grupowej LM, to Wisła ma do rozegrania 12 meczy więcej w porównaniu z obecnym sezonem, a cała tegoroczna runda wiosenna liczy ich 13...
Po drugie ci, którzy grali w półfinałach LM w tym roku, co sezon w samej lidze rozgrywają po 38 spotkań, do tego kilkanaście w europejskich pucharach i kilka/kilkanaście w pucharach krajowych. Dzięki temu co roku są lepiej przygotowani wytrzymałościowo i dzięki temu zawodnicy już na etapie juniora są poddawani innym obciążeniom niż ich równieśnicy w Polsce co ma bezpośrednie przełożenie na całe ich kariery.
|
Cichy - temat wywołałem czytając w wczorajszym dodatku do PS wypowiedź Araszkiewicza - jak wylądowaliśmy w Barcelonie - przed meczem z FC w 1988 roku II runda PZP - to pierwsze co zrobiliśmy - poszlismy zapalić........ Dalej - Jak szlismy pić po meczu w sobotę to wszyscy, w niedzielę odpoczynek, w poniedziałek trening i impreza, a we wtorek bieganie w lesie, aby to wypocić.
Ci zawodnicy w tamtym sezonie dwukrotnie zremisowali z Barcą przegrywając z późniejszym zdobywcą pucharu w karnych. Owszem była obrona Częstochowy, ale goście grali przez 90 i 120 minut..... mając na to siły a nie prowadząc czysto sportowego stylu życia. Podobnie było z Legią gdy wyeliminowała Sampdorię - przecież tam też za kołnierz chłopaki nie wylewały ;-)
U nas mocniejsze obciażenie dla juniora równa się serii kontuzji ;-)