szczebrzeszcz napisał(a):

niikt nie zaprzecza w większość słów które napisałeś, jednak mam wątpliowości co do tego zdaania...
bo można wsyunąć wniosek, że to powinien być główny motywator, niestety praktyka pokazuje, że za pieniędzmi powinno stać coś jeszcze... tu pole do popisu ma trener, ma zarząd który podpisuje konrakty (po to się robi konrakty motywacyjne, żeby zawodnik wiedział ile może stracić, a potencjalna strata silniej motywuje aniżeli mozliwy zysk)
pieniądze to skuteczny motywator, ale źle użyty zabija każdy inny rodzaj motywacji, a i skutki może mieć krótkotrwałe
|
Pełna zgoda, nie o ten kontekst mi chodziło. Myślałem raczej o tym, że piłkarze zarabiają niebotyczne pieniądze, w porównaniu do takiego jakiegoś najprostszego robola na Śląsku, który zawsze tę kasę ciuła, żeby być na meczu, czasem może i z synami (zresztą to uogólnienie można oczywiście rozciągnąć na większość polskich stadionów) - i na tym Górniku spinają się i przychodzą po te bodaj 15 tysięcy na mecz. Przychodzą nie po to, żeby się powk...ć na sieroty, tylko żeby zobaczyć dobry mecz, wygrany, bądź przegrany, ważne aby po walce.
Większość tych piłkarzy nie rozumie, że płacone wynagrodzenie pochodzi w 100% od kibiców [bo kibice płacą za bilety i to dzięki kibicom są w klubie sponsorzy, nowy właściciel (który przecież też najczęściej jest kibicem) itd.] i że nie można przejmować się sobą i tym, aby mi było jak najlepiej. Trzeba uświadomić sobie, że jest coś takiego jak tradycja, że są kibice, którzy tę tradycję pielęgnują i to, że tu gram, to dla mnie powód do ciężkiej pracy, a nie tylko liczenie zer na koncie.
Dla mnie kontrakt motywacyjny to niestety uderzenie właśnie po koncie, nie po ambicji, nie po głębszych wartościach, tylko po mamonie, jako tej, która stanowi główny składnik motywacji. Niestety takie czasy i ta maszynka już za daleko zajechała, kontrakty przeskalowane co najmniej 10 krotnie, nie mówiąc już o tych bogatszych krajach.
Znamienne dla mnie były słowa któregoś z piłkarzy Wisły, po tym jak zawisł na D transparent ze słowami H. Reymana, że "to niepotrzebne, bo te słowa wiszą w szatni". I co z tego, że wiszą w szatni, jak pewnie większość nawet chwili nie póświęci, by na nie spojrzeć, by się zastanowić o co chodziło. Ot, kilka liter. I moim zdaniem bardzo dobrze, że wywieszony został ten transparent, po to, aby przy zbijaniu kasy, uświadomić niektórym, że te słowa dla niektórych mają ogromne znaczenie, że to dla tych ludzi grasz i to dla nich masz pracować jak najciężej, że większą wartością od tej kasy którą posiadasz - jest szacunek tych ludzi, dla których grasz. U nas (w Polsce) niestety patrząc na takie Wisły Płock, Amici Wronki, Arki Gdynia - nasuwa się bolesne spostrzeżenie, że liczy się kasa, a szacunek powinien być do tego ile zarabiam, a nie w jaki sposób.