jova napisał(a):

Życzę Ci byś miał kiedyś pracodawcę, który w ten sposób będzie Cię rozliczał.
Kibic może na piłkarza gwizdać, może wywieszać transparenty i domagać się odsunięcia danego zawodnika od drużyny albo rozwiązania kontraktu. Niezadowolenie można wyrażać w cywilizowany sposób.
|
Panowie - mówimy tutaj o piłkarzach.
Pracą piłkarza jest trenowanie i nieustępliwa walka, by osiągać jak najlepsze wyniki wraz z zespołem na rzecz swojego pracodawcy.
Za swoją pracę piłkarze otrzymują w skali krajowej gigantyczne pieniądze.
Nie da się ukryć, że pomimo iż wszyscy mają kontrakty profesjonalne, to w Polsce zachowują się jak zupełni amatorzy, bez ukierunkowania na walkę, sukces itd. Spora część woli fureczki, żel, solarium, szeroko pojęty "lans" (tak m.in. mówił swego czasu o chłopakach z Zabrza Tomasz H.).
Cywilizowane sposoby już dawno ich przestały interesować, tak samo jak gówniarzy w szkołach przestaje interesować autorytet nauczyciela, tak się dzieje w społeczeństwie opartym na konsumpcji. Dla jednego, czy drugiego już g... znaczy, że na niego pogwiżdżą, pogwiżdżą pójdą zapierdzielać na następny dzień do roboty, a ja sobie podjadę moją furą, na którą w życiu nie zarobią, na dyskę i walnę parę browców na odstresowanie.
Prawda, prawdą każdy decyduje co chce robić po pracy, ale jeśli swą pracę wykonuje źle - a piłkarze Górnika w kilku ostatnich meczach ją wykonywali bardzo źle - to "męska rozmowa" nikomu na złe jeszcze nie wyszła (nie mówię o przypadku Wisły Płock - bo tak być nie powinno). W końcu - od początku do końca gra się dla widza, dla kibica, więc jak wszystkie tradycyjne środki przestały działać, kibice po prostu przekazali piłkarzom, jak powinno wyglądać ich podejście do pracy. Rozumiem za skandaliczne zachowanie to, gdyby kibice Wisły przyszli do wypruwającego sobie żyły na boisku Sobola i jemu grozili, że jeśli Wisła nie zdobędzie MP to wp...l.
Utarło się, że w polskiej lidze nie trzeba być profesjonalistą - bo wcześniej można było kupić, teraz można olać, odbębniać swoje, raz lepiej, raz gorzej. 3 miesiące przerwy między rundami, a później niemal tyle samo zapieprzu i wakacje. Trenerzy w większości na to przyzwalają (lub sami nie wiedzą, że można inaczej), a później się dziwić, że się dostaje od słabych drużyn w pucharach. Zresztą nawet u nas mieliśmy przykład jak można profesjonalizm wymagający ciężkiej pracy, bardzo szybko wyje...ć