nie przypuszczałam, że będę to pisać, z taka pewnością:
nie ma się co martwić, mamy Pawełka 
Ale okey, nie podniecam się za bardzo, bo jeszcze ODPUKAĆ dwa mecze przed nami.
Jak czas pokazał, nie trzeba się było za bardzo bać ŁKSu, choć na początku dominowali :szok:. Potem jednak zaskoczyliśmy, z akcją Paweł-Pepe-Patryk ^^ ...noi piekna radość Małego.
Wkurzają mnie jednak 3 sytuacje, oczywiście te niewykorzystane:
1. Pepe: mógł wykończyć, mógł podac do Brozia, a strzelił tak, że ostatecznie Bodzio W. wybronil i niestety "tylko" jedna bramka na koncie Ćwielonga.
2. Pawel Brożek: jgo nieudana podcinka nad Bodziem. Wkurza, bo mógł zdobyć hattricka, mogł się umocnić na tym liderze króla strzelców. Ale i tak jest dobrze
3. Łobo: kolejność by wskazywała na to, że powinien juz trafić, bo najpierw z Jagą własie huknął nad bramką, w meczu z Piastem była poprzeczka więc teraz myślałam, że może w końcu... Ale możliwa jest inna prawidłowość i w meczu z Lechia po strzałach Wojtka inni nasi zawodnicy muszą być czujni, bo możliwa jest kolejna poprzeczka

. W każdym bądź razie, Łobo daje poprawne zmiany. Brakuje mu skuteczności, szybkości i kiwki, ale za to ma bardzo dobre podania. Jak dla mnie - bardzo dobry rezerwowy, zmiennik. :]
Ogólnie mecz się oglądalo spokojnie, szczególnie po golu na 1-0. oby tak spokojnie do końca, tylko może... nie tak drastycznie
PS. a mi się wydaje, że nasi >kopacze< zyskali umiejętność wygrywania spotkania, nawet wtedy gdy sie nie ma znacznej przewagi i mnóstwa sytuacji; wygrywania na spokoju. (oczywiście na poziomie ligowym). Często się napalali, parli do przodu i nic. A gdy przyszło uspokojenie gry, bum-bum i pojawiły się bramki dla nas :]