1 połowa mozna powiedziec nawet ze fatalna. ŁKS prowadizł gre ( o ile mozna to tak ujac), Wisła nie istniała. To ŁKS bardziej sie starał i prowadził gre, miał wiecej sytuacji. Wisle udała sie jedna akcja. Malecki zszedł ze skrzydła w pole karne, i strzelił z dystansu. W 1 polowie mielismy chyba 2 strzały z czego 1 celny-gol
Mimo tego ze my oddalismy 2 stzrały a ŁKS oddał ich wiecej to jakos nie przypominam sobie zeby powaznie zagrozili naszej bramce. Akcje jakies tam mieli ale mozna powiedziec ze ciagle w defensywie wszytsko było pod kontrola.
2 połowa to juz nasza swietna gra. Gramy coraz lepiej, zaczynamy rzadzic w tym meczu. W 58 min Cwielong strzela gola po swietnym podaniu Brozia. I od tego czasu ŁKS mozna powiedziec ze juz zupelnie staje i Wisła robi co chce. Mamy akcje za akcja, kontrujemy ŁKS, gramy piłki przechodzace ich obrone i akcje sam na sam ma Paweł Brozek - ŁKS grał wysoko dzieki temu moglismy rzucic długa pilke do Pawła a ten wykorzystywał swoja szybkosc i wykanczał akcje
78 minucie Paweł wykorzystuje podanie Łobo, lobuje Bodzia W., dopada pilke ktora spada w polu karnym i spokojnie wpycha ja do bramki. W 90 min Łobo wygrywa pojedynek głowkowy, piłka trafia do Brozka, Paweł zwodzi bramkarza, ten sie wykłada i znowu Brozi pakuje piłke do pustej bramki. W midzyczasie Brozek zmarnował tez akcje sam na sam z bramkarzem ŁKSu, chciał go lekko przelobowac, podcinajac piłke jednak Bodzio nie dał sie osuzkac. Cwielong po zdobyciu swojej bramki miał ten jedna z okazji gdzie chciałs am zakonczyc akcje jednak Bodzio obronił (mogł Piotrek podac do Brozia ktory latwiej by mial ta brake zdobyc)

Co do pilkarzy to bardzo dobrze spisał sie po raz kolejny Pawełek. Spokojnie w bramce, bez niepotrzebnych nerwow. Widac ze dojrzał i dzieki jego grze napenwo obrona jest spokojniejsza i wie ze nawet w razie błedu za plecami stoi dobry goalkiper

Obrona solidna. Nie popelniała błedow. Marcelo oczywiscie przy stalych fragmentach gry angazowal sie w zbijanie piłek głowa w polu karnym.
Małecki swietny mecz. Znowu szalal na prawy skrzydle. Oczywscie nie wyzbył sie błedow i kilka razy posłał niecelnie piłke ale jak juz nas przyzwyczaił to tez popisał sie fenomenalnym rozgrywaniem akcji jak wteyd gry zdobył bramke. Sobolewski niewidoczny, ale on czesto bywa niewidoczny a jak wiemy odwala "czarna robote", chyba nawet nie oddal strzału na bramke. Diaz tez meczu zycia nie zgrał ale jak zawsze walcyzł z lepszym lub gorszym skutkiem. Zienczuk dobry mecz. Po strzale z rzutu wolnego mogl nawet powaznie zagrozic bramce ale chybił o kilkanascie cm. Cwielon dobry mecz. Zdobył gola, był aktywny, oczywiscie tez kilku okazji nie wykorzystał

Brozek 3 strzały 2 gole

I o to chodzi. Dobre wejscie z ławki Łobodzinskiego. 2 asysty i mimo tego ze sam nie potrafil zdobyc gola to chociaz asystował.
Ogolnie to jakis swietny mecz to nie był bo jak pisalem 1 polowa była słaba a pozniej w 2 w 60 min ŁKS zupelnie juz siadl i tylkos zły długie piły na Brozka, Cwielonfga z ktorych były okazji sam na sam, w ogole ŁKS sie nie bronił mozna powiedziec. Duzo szumu robili Małecki z Ciwlongiem, Brozek wykorzystywał okazje i to starczyło na ŁKS
PS na sczzescie Bodzio W. nie miał dnia konia


