Tak szczerze to ja wierzę, że zarówno Ćwielong jak i Łobo będą grać i to będą grać świetnie. Im najbardziej brakuje po prostu pewności siebie i dlatego grają tak jak grają. Wychodzą chcą na siłę coś udowodnić i wychodzi to co wychodzi. I ktoś powiedział, że Łobo na luzie marnuje takie sytuacje - zaręczam Ci, że jako rezerwowy walczący o pierwszy garnitur on napewno tego luzu nie miał.
W dodatku nie wiem co wy od Wojtka chcecie, s.......ił dwie sytuacje - fakt, ale za to jakie 2 asysty przypierdzielił to łeb pęka. Jak na to, że wszedł na końcówkę to imo świetna zmiana. Bo fakt, że żeby jeszcze mieć takie sytuacje jak miał Łobodziński to jeszcze trzeba się znaleźć w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie i je sobie stworzyć. To samo się tyczy Ćwielonga, który tych sytuacji potrafi sobie stworzyć multum, chociaż w tym meczu zaprezentował się imo słabo w porównaniu z paroma jego poprzednimi występami. Dajcie tym dwóm czas i kredyt zaufania a bedzie z nich ogromny pożytek imo. Wg mnie zarówno oni jak i Małecki za 2 lata mogą grać na poziomie europejskim i jak Wisła ich nie sprzeda, to jak dojrzeją to znów będziemy dominować w lidze.
Ogólnie zagraliśmy 1 połowę fatalnie, bardzo ale to bardzo nerwowo, ale dopisało nam szczęście i do przerwy schodziliśmy z 1 bramkowym prowadzeniem.
2 połowa początek tak jak w pierwszej, dopiero po 2 bramce widać, że Wiślacy odetchnęli i ten stres z nich zszedł i grali na miarę swoich możliwości. A ŁKS już się poddał.
4 : 0, mimo że początek tego nie zapowiadał. Nic tylko się cieszyć - taka jest piłka
Wolę 4 : 0 z ŁKSem po takiej fasoli, niż 0:0 z GKS'em po rewelacyjnej kombinacyjnej grze.