Nie snujcie teorii spiskowych, że wszyscy dalej kupczą.
Fakt, widać, że śląskie kluby się nawzajem wspierają, ci odpuszczą lekko jednym, potem inni drugim, trzeci czwartym i t d, i t p, i jak znam życie, przy odrobinie szczęścia - wszystkie włącznie z Górnikiem, Piastem i ch.. wie kim jeszcze się utrzymają - co ciekawe, do ligi wróci kolejny (dolno)śląski klub - Zagłębie Lubin.
Wbrew pozorom niezwykle na rękę może nam być zwycięstwo Lecha w Pucharze Polski... Dlaczego?
Ano dlatego, iż wówczas w pucharach zagra 4.zespół ligi, a co za tym idzie - zarówno Polonia Warszawa, jak i GKS Bełchatów, będą walczyć o to 4.miejsce... A jak wiemy - Polonia gra... z Lechem, zaś GKS z Arką, którą pasuje pogrążyć, co by już przypadkiem z miejsca spadkowego nie uciekła.
Pod kątem Lechii ważnym czynnikiem jest, aby mimo wszystko wygrał teraz Górnik z Cracovią. Nie dopuszczam bowiem do głowy myśli, iż my możemy stracić w Gdańsku punkty, a co za tym idzie status Lechii poprawie nie ulegnie. Jeśli Górnicy wygrają z Pasami, nasi sąsiedzi zza miedzy mają w ostatniej kolejce kolejny mecz o życie z ... Lechem i po raz kolejny zapewne będą walczyć na noże, co może poskutkować stratą punktów Kuchenek. Lechia bezwzględnie będzie musiała wygrać z Piastem i to nawet nie ma o czym dyskutować. Jeśli tam stracą pkt to będzie fatalnie. Dobrze by zatem było, ażeby Piast za tydzień pokonał Odrę, zapewnił sobie utrzymanie i mógł swobodnie odpuścić ostatni mecz
Patrząc na drugiego rywala do walki o mistrza, czyli Legię, mają mecz ze Śląskiem we Wrocławiu. Ślązakom winno zależeć na walce o kontrakty, poza tym chcą zapewne zmazać plamę z poprzedniego meczu w Warszawie, kiedy dostali w dupę bodaj 4:0... No i w ostatnim meczu Legia gra jak wiadomo z Ruchem, który utrzymania jest już raczej pewien, a ponadto mecz odbywa się na Łazienkowskiej, więc chyba mimo wszystko raczej na stratę punktów Legii liczyć nie można...
A zatem, kombinacji zostało kilka. "Najprostszą" drogą do Mistrzostwa są dwa zwycięstwa, innych ewentualności jest nadal sporo, lecz jak to wiadomo od kilku tygodni -
wszystko jest w naszych nogach.