1q2 napisał(a):

|
Pierwsze twierdzenie - jak najbardziej, drugie(o ślubach) - spłaszczasz-to nie jest takie proste, gdzie nie tyczy się to mnie, bo mam w tych kwestiach żelazne zasady i tu nie ma żadnego kompromisu ale dużo ludzi odpuszcza i decyduje się na ślub/chrzest dziecka - pod presją i to nie jest oznaka dania dupy.Różni ludzi mają różne priorytety i idą na kompromisy
|
Jasne, rozumiem, tylko że skoro nazywasz to (ludzie to nazywają) kompromisem, to jest ich wybór i niech się odczepią od Kościoła w tej kwestii, bo to jest na ogół kompromis między pokoleniami, a nie między parą a Kościołem. A czepiam się właśnie dlatego, że to nie Kościół, ale rodzina wywiera wpływ na pary. Jak to ująłeś - jedni dla żelaznej zasady nie wezmą ślubu, inni, bez swych "żelaznych zasad" a nie idący wraz z nauczaniem Kościoła lecz zmuszani przez rodziny go wezmą a potem będą pomstować. No ale to nie wina Kościoła że ktoś się swoich zasad trzyma, a ktoś nie.
Cytat:
Trzecia kwestia - zgadzam się w 100%-dlatego grzesze non stop , nie wierze i czekam na piekło
|
Z tym czekaniem na piekło to z Twojej strony pewnie sarkazm, bo skoro nie wierzysz w niebo to i w piekło nie wierzysz a więc - grzeszysz bo się opłaca?