Wyświetl pojedynczy post
Nitrox
Senior Member
 
Od: 07.2007
Skąd: .....

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2693
Stary 15.05.2009, 19:02
15 lipca 1410 roku. Wstaje świt. W lesie budzi się polski obóz. Poranny
posiłek, modlitwa.

Jagiełło staje przed namiotem, powiadomiony o przybyciu posłów krzyżackich.

- Panie, Wielki Mistrz, Ulrich von Jungingen, proponuje, by zamiast toczyć
tu krwawą bitwę i stracić kwiat rycerstwa, wyznaczyć jednego z każdej ze
stron.
Niech oni stoczą pojedynek, a który z nich zwycięży, tego strona uznana
zostanie za zwycięską w całej bitwie.

Po chwili namysłu Jagiełło się zgodził. Posłowie odjechali, a Jagiełło
podążył do namiotów rycerzy.

- Słuchaj Zawisza, zamiast bitwy będzie pojedynek - pójdziesz walczyć o
wygraną bitwę?

- No wiesz Władek, pojutrze tak. No może jutro... Ale dziś nie dam rady.
Rozumiesz, imprezka była, daliśmy czadu no i ... po prostu nie dam rady...

Król udał się więc do kolejnego rycerza:

- Powała, pójdziesz walczyć w pojedynku o wygraną bitwę?

- Sorki Władek, wczoraj była imprezka u Zawiszy. Daliśmy czadu no i
wiesz.... Pojutrze spoko, dziś nie dam po prostu rady....

Udał się więc Jagiełło do kolejnego namiotu:

- Zbyszko, pójdziesz walczyć o wygraną bitwę?

- Królu złoty, nie dam rady. Była imprezka ..

- Tak, tak, wiem - u Zawiszy.

- Kto jeszcze tam był?

- No chyba wszyscy...

- Zwołaj wojska, niech się ustawią w szeregu pod lasem.

Stanęło więc polskie wojsko pod lasem, naprzeciw króla.

- Słuchajcie, będzie pojedynek o wygraną bitwę. Czy ktoś z was jest w
stanie stanąć do niego?

Siedzą rycerze w kulbakach, każdy łypie na drugiego, głowy pospuszczali.
Nikt nie chce ... Nagle słychać:
- Ja ! Ja ! Ja chce ! Ja pójdę !

Rozglądają się i widzą: stary dziad z brodą do pasa, ubrany w jakiś taki
jutowy worek, łachmany.
- Rany Boskie, nie ma nikogo innego

No i nikogo innego nie było.
Dali więc dziadkowi długi dwuręczny miecz. Idzie dziadek przez pole, miecza
nie dał rady dźwignąć wiec ciągnie go za sobą .... Patrzą Polacy, a z
przeciwnej strony wyjeżdża na koniu wielkim jak stodoła, zakuty cały w
lśniącą zbroję wielki jak dąb rycerz. Jagiełło chwyta się za głowę i jęczy,
a Polacy wrzeszczą:
- Dziaaaadeeeeek ! W nooooogiiiiii ! W noooooogggiiiiiiiiiiiiiii
Rycerz niemiecki jednak już ruszył, dopadł dziadka, który w ogóle nie
zamierzał uciekać, podniósł się tuman kurzu. Nic nie widać tylko jakieś
jęki. Po chwili wiatr oczyścił pole z pyłu. Patrzą Polacy, a tam koń bez
nóg, Krzyżak bez nóg, a dziadek stoi i trzęsącą się ręką, trzyma miecz na
gardle Niemca. I mówi:

- Masz szczęście ch*ju, że krzyczeli "w nogi" bo bym ci łeb upi***olił

Odpowiedz cytując