Wyświetl pojedynczy post
kalashnikov2
Senior Member
 
Od: 02.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#389
Stary 14.05.2009, 15:32
AS82 napisał(a):Wyświetl post
Moglbys pisac takie peany na czesc rodziny gdyby nie zdarzaly sie przypadki patologii typu:alkoholizm,przemoc psychiczna i fizyczna,zdrada itd. To ze ktos pojdzie do kosciola i wezmie slub czyli zalozy rodzine po Bozemu nei znaczy ze juz od tej chwili ta rodzina bedzie swiecic przykladem wspaniałosci.
Czesto wlasnie branie slubow czy to koscielnych czy panstwowych sprawia ze ofiara w takim zwiazku nie moze uciec przed swoim katem . Tak wiec czy ktos zyje w rodzinie czy na kocia lape nie ma zadnego wplywu wg mnie na jakosc tego zwiazku .
Owszem, sam sakrament nie ma wpływu, to prawda. Tu chodzi o świadomość całej tajemnicy tego sakramentu.
Ale nie sprowadzajmy patologii do reguły. Wśród tej mniej świadomej przykazań i nauczania Kościoła części małżeństw (ale nie jakiejś patologii) ta instytucja jest po to, byzaspokajać popęd w jakiś uregulowany sposób, a nie chodzić za każdym razem na lewo i prawo, gdy tylko coś się nie spodoba, zajdzie chęć zmiany na lepszy model - co dopiero rodzi sporo innych patologii. Powaga sakramentu sprawia że jednak jest szansa na to że małżeństwo do siebie powróci. w razie przejściowych kłopotów Jeśli ktoś ma skłonności do przemocy, znęcania się, alkoholizmu, to będzie to czynił nie tylko z małżonkiem, ale i z "konkubentem/konkubiną". To nie jest wina sakramentu małżeństwa, że w każdym społeczeństwie występują patologie...
Można nie chodzić do Kościoła, nie brać ślubów, droga wolna. Jeśli ktoś faktycznie bierze ślub kościelny z przymusu, pod naciskiem otoczenia, to ja przyznaje 100% racji, że stworzona w ten sposób rodzina przykazań przestrzegać raczej nie będzie i w następnym pokoleniu potomkowie będą pomstować na hipokryzję katolików, mając jej przykład blisko siebie - to jest zrozumiałe. Tylko Kościół musiałby wprowadzić jakieś psychologiczne i teologiczne egzaminy, żeby sprawdzić czy kandydaci na małżonków będą rzeczywiście się nadawać na godnych jego reprezentantów. Lepiej więc że są małżeństwa, w których masie znajdzie się spora ilość świadomych Dekalogu i nauczania KK, zbudowanych "na skale", które łączy coś więcej niż tylko seksualność (chodzi o to co zostaje pięknego między małżonkami po tym, gdy młodość przeminie). A to że spora część par idzie do ślubu kościelnego ze strachu, to już jest ich problem. Kościół przecież daje im wystarczająco dużo wskazówek, jak stworzyć udane małżeństwo i życie w ogólności, by to nie był przymus. Jeśli rodziny czy pary dostrzegają tylko ten jeden obowiązek, "wzięcia ślubu" pomijając resztę - to cóż jeszcze można im poradzić? Niech się zainteresują bardziej treścią tego, co ma im do przekazania Kościół, lub niech odejdą od niego. Z tym zwalaniem winy na Kościół to jest jak ze zwalaniem winy na Państwo które za mało pomaga, zbyt słabo edukuje etc. Strach jest najskuteczniejszym orężem jakie ma zło.
Ostatnio edytowane przez kalashnikov2 : 14.05.2009 o godz. 23:05.
Odpowiedz cytując