Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości, czy dzisiejsza decyzja UEFA nie wpłynie na budowę stadionu i na inne inwestycje, to niech się ich wyzbędzie:
Cytat:
|
Będzie działo się to samo, [B][może w nieco wolniejszym tempie./B]
|
To jest wypowiedź wiceprezydenta Starowicza, tuż po ogłoszeniu decyzji.
A przecież dopiero teraz zacznie się samorządowa awantura. Najpierw obwinianie się o porażkę (kozłem ofiarnym będzie Majchrowski). A następnie, po cichu cięcie kosztów. Bo po co budować, skoro nie będzie się można pojawić w TV przy oficjelach UEFA i piłkarzach?
W najbardziej optymistycznym scenariuszu może to oznaczać, że budowa naszego stadionu przeciągnie się o rok-dwa. O pesymistycznym scenariuszu wolę nie pisać. Już mieliśmy dziury za bramkami zamiast trybun.
Ale i tak - niezależnie od scenariusza- zagrożone są inne inwestycje - m.in. nowy dworzec PKP, obwodnica etc. Będzie olbrzymia pokusa, by ciąć koszty na poziomie centralnym - przecież jest kryzys i trzeba oszczędzać. A na pewno nie będzie się oszczędzać na organizatorach Euro 2012.
Jestem wściekły na UEFA - naprawdę nie musieli już teraz wycinać naszej kandydatury. Mogli to spokojne zrobić za rok.
Guzik mnie obchodzi sama impreza w Krakowie - i tak bilety będą dla nas niedostępne. Liczyło się tylko dobro Wisły i Krakowa (inwestycje dofinansowane z budżetu centralnego). Ta decyzja spowoduje, że jak zwykle dostaniemy po d.pie.
No i niestety potwierdziło się, że ostatni rok to było wciskanie kitu. Decyzja zapadła już wcześniej, na poziomie rządowym. Nawet gdyby we Wrocławiu i Gdańsku nic nie zrobiono do dzisiaj (coś zrobiono, choć dalej niewiele) - i tak te miasta pozostałyby w grze.
Tacy politycy jak Raś czy Fedorowicz to marne pionki, z którymi nikt się nie liczy (niezależnie od ich intencji - do takiego Rasia nie mam pretensji, do Fedorowicza - i owszem). Liczy się tylko Tusk i Schetyna. Nasz regionalny lobbing leży, ale to temat na osobną dyskusję.