Konrad. napisał(a):

No ba mistrzostwo Polski to pikuś, to małe gówienko w porównaniu do europejskich Pucharów, choć i tam tak naprawdę gra w LM się tylko po to, by mieć możliwość gry w Pucharze Interkontynentalnym... Ale oczywiście gdy i go wygramy nie należy się cieszyć, bo to tylko eliminacje do rozgrywek Układu Słonecznego. A jak tam rozpier*olimy ekipy z Marsa (nie zła banda) i Jowisza, to też nie należy się cieszyć, bo to dopiero przygrywka to Wielkiego Turnieju Międzyukładowego...
Także nie fetujemy na rynku ewentualnego mistrzostwa, bo to dopiero początek drogi...
|
Niezłe, naprawdę zabawne...

Ale poza ironią nic tu nie ma. A napisane trochę z punktu widzenia budki z piwem i dyskusji "A w Ameryce pan był?". Kwestia punktu odniesienia.
Mistrz, a zwłaszcza tegoroczny, będzie cały czas przypadkowym zespołem. I jakkolwiek będzie mistrzem, to taki tytuł to jak dyplom uczestnictwa w kursie BHP.
Wisła gra nieźle pressing, poza tym padakę, Legia gra padakę bez pressingu, Lech 2 m-ce w kryzysie nie stracił kontaktu z czołówką.
Innymi słowy mistrzostwo Polski tak, to PIKUŚ. Emocje w stylu kto mniej zjebie (a może to efekt Wrocławia?, może to prawdziwy poziom!)
Truizmy o tym jak rozwija się współczesny sport i sportowcy, i co jest do tego potrzebne sobie odpuszczę.