Czytam temat na bieżąco, ale być może parę postów mogło mi umknąć, jeśli tak poprawcie mnie. Otóż: chyba wszyscy w tej dyskusji zapomnieli, a szczególnie wierzący o tym, że wiara jest wiarą, a nie nauką. Z założenia więc nie da się przekonać ateisty, że Bóg istnieje. Zresztą,, Zazwyczaj to jest odwrotnie - jak ktoś wierzy, to mu żal tego co nie wierzy, jak ktoś nie wierzy to na siłę wmawia innym, że Boga nie ma,, A wiara? Mnie się ten cytat podoba:
"Wierzył w Boga nie umiejąc go sobie wyobrazić i przez wiele lat męczyło go to; lecz pewnego dnia zrozumiał, że Bóg nie jest sprawą wyobraźni, a POTRZEBY, i że jedni ludzie mogą żyć bez Boga, drudzy zaś nie. Należał do tych, którzy muszą wierzyć...".
Tym możnaby zamknąć temat. Byłam kiedyś świadkiem "modlitwy" na szpitalnym korytarzu: "Boże, nie wierzyłam w Ciebie, ale JEŚLI ISTNIEJESZ...". I nawet mnie to nie zirytowało a zasmuciło, bo ta pani modliła się o swoje dziecko. W takich momentach pewnie łatwiej jest wierzyć, że zjedzenie przez robaki to nie jest koniec.
Druga sprawa: nauki przedmałżeńskie. Ja miałam i z księdzem, i z osobą świecką. Kobieta prowadziła te, w których była mowa o rodzinie. Pomijając to, że zrobiła wykład o antykoncepcji, a potem powiedziała, że ma 9 dzieci

, co wywołało uśmiechy na twarzach przybyłych, to naprawdę mówiła mądre rzeczy. Tylko ludzie nie chcą tego słuchać. Zwyczajnie nie chcą. Ksiądz wiadomo,, O miłości, o trudach życia, o pamięci Boga,, Ale co zapamiętałam najlepiej,,,
,,, spowiedź. Po co jest spowiedź,, Ano m.in. po to, żeby się wstydzić za grzechy. Umówmy się, że łatwiej jest wybełkotać regułkę w tłumie niż podejść do konfesjonału i,, (takie ładne słowo),,, ukorzyć się. Nie przed księdzem, przed samym sobą.
I jeszcze księża, czyli co ma piernik do wiatraka. Kto może zostać księdzem? Niestety teoretycznie każdy. Czym jest Kościół poza tym, że instytucją katolicką? BIZNESEM. Pieniążki, pieniążki, wielkie pieniążki. Przykre. ale prawdziwe i właściwie,, Normalne. Największe szuje pchają się tam gdzie duża kasa, dlaczego miałyby się nie pchać do Kościoła? Bo to mało żydów w episkopacie? Tak samo z oszołomami. A ja mam jeszcze jedną teorię spiskową

. Jak ktoś chce zniszczyś Kościół i katolików to jak najłatwiej? Od środka,, Do przemyślenia. Najłatwiej ślepo kroczyć za Gazeciną Wyborczą, bo teraz nie wierzyć jest trendy. Teraz Łunię trzeba kochać, Łunii trzeba słuchać. A ciemną masę bez wiary, która mimo wszystko scala człowieka z samym sobą, łatwo kształtować i naginać pod siebie.
Kazania,, To tylko część mszy. Możesz sobie myśleć wtedy o niebieskich migdałach. Tak jak na ogłoszeniach parafialnych,, Bo nie idzie się do kościoła dla kazania. Ksiądz tez człowiek, tez ma swoje przekonania, i jak rodzice dzieciom swoje poglądy przekazują, tak ksiądz swoim owieczkom

. Są dobre kazania. Ja na swoim ślubie miałam przepiękne. Jak slowo daję, na żadnym takiego nie słyszałam, ale i księdza wybrałam sobie takiego prawdziwego, z powołania. I to najlepsze z najlepszych, w Boże Narodzenie: "Dziś narodził się Pan. Ale co Was to obchodzi?". Tyle. To jedno zdanie. Bo nie chodzi o to, żeby przez 15 minut chrzanić o dupie marynie, tylko żeby dać ludziom do myślenia. Nie wymagajmy jednak od księży idealności. To ludzie tacy jak my, lepsi lub gorsi w swoim fachu. I licytacja, że ten ksiądz nie zrobi pogrzebu za 100 zł, a drugi kolonie z własnej kieszeni sfinansował, do niczego nie prowadzi.
Czy chodzę? Nie, nie chodzę. Może dlatego, że kiedyś rodzice zmuszali i wiadomo jak to jest z przymusem,, Może dlatego, że zwyczajnie mi się nie chce,, Może dlatego, że,, Nie wiem sama dlaczego. Na pewno to nie jest tak, że albo chodzisz i wierzysz, albo nie chodzisz i nie wierzysz. Wierzę, nie wyobrażam sobie jak można żyć ze świadomością, że nic Cię nie czeka - ale pewnie można, skoro wielu tak żyje. Postanawiam sobie, że zacznę. I jak to z postanowieniami - może kiedyś się uda.
uher napisał(a):

|
Dyskusja wiernego z niewiernym opiera się zawsze, na tym samym schemacie:
|
Mi ktoś kiedyś powiedział, że zawsze mnie będzie kochał. Pewnie już go nigdy nie zobaczę. I mam nadzieję, że zrozumiesz aluzję, bez osobistych wrzutów jakie to mam nieudane życie osobiste.
uher napisał(a):

- Jezus to bajka
- Ty ateistyczna świnio o rozumowaniu chłopa
- Niemożliwe jest, aby rozstąpił wodę
- Jesteś głupi jak but, nie ma o czym z tobą rozmawiać
- Człowiek pochodzi od małpy, nie od Adama i Ewy
- Zostałeś dopiero co sprowadzony na ziemię i już przeskakujesz z Jezusa na małpę. Co ma wspólnego małpa z tematem?
Cały czas jest wykręcanie kota ogonem. Wieki zajmuje katolikom oswojenie się z jakimikolwiek treściami, które ktokolwiek podważa. Warto wspomnieć o tym, że władze kościoła do tej pory potępiają antykoncepcje. Jednak to nie ma kompletnie nic do rzeczy... 
|
Chłopskie rozumowanie to raczej argument ateistów :O.
Napoleon podsumował słowo"niemożliwe" jak z Moskwy się cofał: "Niemożliwe to słowo ze słownika dla głupców"
Co ma wspólnego małpa z tematem?
I wiesz dlaczego
w wielu przypadkach tak wyglądają te rozmowy? Ano dlatego, że jak ktoś wierzy to go nie interesują naukowe rewelacje.. Trudno więc o nich dyskutować. Tobie jest łatwo, bo masz "dowody", wierzący ich nie ma, bo wiara to nie nauka. A człowiek jest zbyt malutki, by zrozumieć Boga,, Człowiek sobie myśli po swojemu, a Bóg się może z tej małpy śmieje. Tak naprawdę czy Bóg jest czy go nie ma przekonamy się wtedy, kiedy już z żywymi nie będzie można wymienić poglądów. I to jest tylko pewne,, Choć,, Kto wie co jest

.
I ta antykoncepcja nieszczęsna,, Wolę żeby Kościół trwał w swoim "zacofaniu" x lat niż z szybkością błyskawicy podejmował decyzje. I dlaczego wiara ma się dostosowywać do cywilizacji, a nie odwrotnie? Narazie zmierzamy z antykoncepcją i tymi innymi "newsami" do marnego końca.
HU

.