mcovalski napisał(a):

Po pierwsze kierując się zasadą logiki klasycznej należałoby ustalić takie o to rzeczy:
W logice klasycznej jest dwubiegunowość: prawda lub fałsz. To co nie posiada wspomnianych właściwości nazywamy "treścią prawa wyłączonego środka". Przekuwając powyższą nomenklaturę na toczącą się dyskusję to według mnie oczywiście(nie krytykować mnie za kolejność ):
prawda= teizm
fałsz= ateizm
treść prawa wyłącznego środka = agnostycyzm, deizm.
Tak więc należy najpierw ustalić kto kim jest.
Po drugie w myśl zasady kto pyta nie błądzi, proszę Cię o wyjaśnienie, w jaki sposób w tej dyskusji mógłbym zastosować teorię mnogości. Z matematyki byłem kiepski i dlatego niektóre rzeczy związane matką wszystkich nauk ciężko mi przenieść na życie codzienne.
|
W żaden sposób nie można zastosować logiki klasycznej, ani tym bardziej teorii mnogości. Podałem to tylko jako przykład, że aparat matematyczny w jakimś tam stopniu znam (choć też nie jestem orłem) i to ciągłe powoływanie się na logikę wygląda mi bardziej na próbę zaczarowania odbiorców pseudonaukowością. A jako ciekawostkę dodam, że bardziej chyba nadawała by się tutaj logika rozmyta, jako umożliwiająca gradację(EDIT: po chwili zastanowienia - chyba jednak nie

).
Sporami na temat istnienia Boga, czy też w ogóle - świata pozazmysłowego, pozamaterialnego od wieków zajmowała się filozofia, choć w wielu miejscach przenikając się z matematyką, fizyką - ogólnie: naukami przyrodniczymi.
Podejrzewam zresztą, że gdyby nasz racjonalny kolega zetknął się ze współczesną fizyką teoretyczną, to przeżyłby ciężki szok. Najciekawsze, że na moim kursie filozofii obie płaszczyzny ( filozofia - fizyka ) bardzo mocno się przenikały, a najaktywniejszymi dyskutantami byli właśnie fizycy
To tyle offa.
EDIT:
Wydaje mi się, że Twoja metoda jest zła

Już bardziej chodziłoby chyba o zastosowanie praw rachunku zdaniowego w celu wykazania, czy z konkretny element ma wartość prawdy. Ot, siada taki uher i buduje tautologię "Bóg nie istnieje". Albo - wychodząc ze zmiennej - założenia o stałej wartości logicznej buduje zdanie, z którego to wynika

Zresztą, tak po prawdzie - nie do końca wiem o co mu chodziło. Za głupi chyba jestem, wracam do mojego akwarium
EDIT2: Ale rozmywamy
