Nie. Nie jestem przedstawicielem teorii "skoro Bóg jest, to czemu nie jeżdżę Ferrari?", "czemu dzieci jedzące codziennie w Mc Donalds'ie są grube, skoro piją dietetyczną colę do potrójnego Big Mac'a?". Każdy jest kowalem swojego losu, przyczynowość jest jak najbardziej odpowiednią zależnością, która otacza nas w życiu codziennym.
wolfy (niesamowity nick, kojarzący się z pięknymi bajkami pokroju "Sarenki Bambi") dla mnie możesz znać nawet i Piaska, używasz pojęć, których znaczenia do końca nie pojmujesz. Zachowujesz się jak stara kobieta, która walczy w imię Ojca Tadeusza. Nie atakujesz argumentów, tylko osobę. Słusznie, bo na pytanie o logiczne wytłumaczenie "cudów Jezusa", rzucasz hasłami niczym XII-wieczny wieśniak, który stoi pod domem niewiernego z widłami. Ludzie twojego pokroju są zamknięci na świat, który ich otacza, nie przyjmują pewnych rzeczy do wiadomości. Zapewne do tej pory płaczesz po nocach, że naukowcy zastąpili Adama i Ewę dinozaurami. Jesteś zamknięty na dyskusję, więc nie mam pojęcia co tu robisz. Kup sobie akwarium, załóż na łeb, bo z nim czy bez i tak nie ma różnicy, czy kogoś będziesz słyszał czy nie.
wolfy napisał(a):

Dysonans poznawczy, jaki nam serwujesz rzuca (nomen omen) na kolana i nie pozostawia nam niczego ponad agresję.
Dobra, a teraz poważnie - znam logikę klasyczną, tak jak teorię mnogości. Orientuję się również jako tako w filozofii. Tylko ta wiedza mi wystarcza do zrozumienia, że dyskusja z Tobą jest bezcelowa.
Temat był fajny do czasu, aż wpadli do niego nawiedzeni misjonarze ateizmu.
|
Kup sobie słownik i poczytaj definicję niektórych pojęć, których używasz.
Jak to proste chłopy mówią "wyżej s.., niż .. masz".