|
Pierwsza połowa spotkania w wykonaniu Legii to okręgówka. Descarga zagrał tak, jakby po raz pierwszy widział zieloną murawę. Inni zresztą też nie byli lepsi. W tej części meczu dominacja Wisły była duża i tylko dzięki Janowi wynik brzmiał tylko 1-0. Niektórzy piszą o tym, że były faule legionistów, które zasługiwały na żółte kartki. Ok, ale taki Zieńczuk w pierwszych kilku minutach meczu dwa razy ostro faulował zawodników (L) i też nie ujrzał nawet żółtej kartki. W 22 minucie spotkania (o ile dobrze pamiętam) Chinyama został wypuszczony przez Rybusa na czystą pozycję. Sędzia odgwizdał spalonego, którego nie było. No, ale to takie lekkie odgryzienie się za wypomnienie nieukarania legionistów.
Druga odsłona spotkania była już zupełnie inna. Do czasu wymuszonych zmian przez Wisłę, gra była strasznie nudna, nic się nie działo. Gdy weszli rezerwowi Wisły na boisko, to Legia zaczeła osiągać przewagę i stwarzać sobie naprawdę dogodne okazje na gole. Cały Chini, potrafi strzelić bramkę praktycznie z zerowego kąta, a nie umie umieścić piłki w siatce z 3 metrów do pustej bramki. To pokazuje, jak słaba jest nasza liga, skoro taki zawodnik jest u nas gwiazdą i liderem w klasyfikacji strzelców.
Wisła była do ogrania, bo była słaba jak nigdy dotąd od tych 12 lat, kiedy to Legia nie potrafi z nią wygrać na R22. Ale szkopuł w tym, że Legia była jeszcze gorsza, dlatego nie udało się zdobyć nawet 1 pkt.
Trochę się zdziwiłem, że tak dużo było dopingu antyLegia. Zapodawał to gniazdowy, czy stadion 'sam z siebie' śpiewał? Nie wiem, czy chcieliście dorównać Poznaniowi czy co? W tym meczu ich nawet trochę przegoniliście. Taka moja subiektywna ocena.
Gratuluję wygranej i do następnego meczu.
|