Wolfy nie posądzam Dana Browna o takie pobudki jak nudy ot pieniążki i nic więcej, a zamiast tej literatury nie najwyższych lotów, którą ludzie przyjmują ze śmiertelną powaga i jako prawdę objawioną, wolę poczytać po raz kolejny opowiadania Marqueza, a wnioski na temat religii wyciągać samemu,a nie z pomocą populizmu w typie Dana Browna.
Zresztą już od dłuższego czasu zastanawia mnie popularność zarówno Browna jak i Coelho, bo dla mnie to próba ubrania w mistycyzm zwykłej grafomanii.
PS: Wolfy w jedynego poszukiwacza arki w jakiego wieżę to w Indiana Jonesa
