Ale co ma mieszkanie ze soba razem pod jednym dachem, coz ja takiego zlego robie? co obiad ugotuje? czy razem film ogladniemy? zakladajac ze nie dochodzi do niczego pomiedzy nami.
Bo jak bede chcial sie przespac to przejade polowe miasta zrobie co mam zrobic i wroce do domu.
Zamiast robic te bezsensowne kursy przed malzenskie( zreszta co ksiadz moze wiedziec o pozyciu malzenskim

) to powinno sie nakazac przed slubem zamieszkac razem na przynajmniej trzy miesiace a dopiero potem brac slub.
Bo dopiero wtedy wychodza wady i zalety czlowieka i wychodzi jaki naprawde jest a nie zobaczy sie raz moze dwa razy w tygodniu a sa przypadki ze raz w miesiacu.
A potem wielkie zdziwienie ze taki-a fajna juz nie jest,gdzie dochodzi rutyna dnia codziennego,rachunki i inne problemy
Bardzo dobrze jest to widac na emigracji gdzie na 10 przyjezdnych rozstaje sie 7 par nie dluzej niz dwa miesiace po przyjezdzie i zamieszkaniu razem