|
Nie wiem czy by tak demolowała teraz Wisła w starym składzie. Uważam, że poziom jest teraz wyższy niż w latach 2003 - 2005. Kluby mają więcej kapuchy, stadiony pięknieją, sponsorzy przychodzą. Dobrze to było rok temu - Rewelacyjne zdobycie mistrza i piękne mecze z prawdziwą cieszynką piłkarzy. Skorża zrobił fajną drużyna, która ociągneła coś (zabrakło tylko jebnięcia angoli) i widać że miała z tego radość, że ciężko pracowali i opłaciło się to wszystkim.. Za Kasperczaka to pamiętam, iż po strzeolonych golach jak się demolowało przeciwników piłakrze już nawet nie wyrażali radości - po prostu było zwycięstwo i tyle(miało być).. a w Europie (oprócz 2002) mieliśmy blamaż jak jasna cholera. Wole Wisłe dzisiejszą, lub z majstra z 2001 (też wg mnie rewlka klimat) niż wielka kasa (plus ceny biletów z dupy) masa gwiazdek, hegemonia ligowa.. Jak w tym roku nie zdobędziemy majstra to trudno, jak zdobędziemy to będzie to mistrzostwo wywaloczne, wygryzione i osiągnięte z olbrzymią satysfakcją a nie oklepane bo przecież mamy mega skład i musi być. naprawdę nie chciałbym sytuacji jak ze Szkocji, gdzie 2 kluby i jedna bryndza ligowa, brak urozmaicenia i wałkowanie tego samego od lat. W 1998 jak się ludzie jarali 3 miejscem w lidze i fajnym występem w Uefa a potem kręcenie nosem na wszystko, że mało kasy, że pucharu Polskie nie ma itd. Chyba to Lech najlepiej pokazał, klika słabszych meczy (armia zaciężna całująca herb na "dzień dobry" ) i wielki balonik Wielkopolski prysł i teraz jeden wielki płacz i gwizdy, bo przez zimie balonik urósł a potem (cytując zespół Akurat) "big rozczarowanie". Dlatego osobiście cieszę się z faktu, że era Kasperczaka (taką kase jaką on brał to głowa boli plus niewypały osobowe) się skończyła ..
|