|
Paliłem 18 lat(przynajmniej paczka dziennie) i raczej nigdy nie myślałem o rzucaniu aż w ten Sylwester kumpel po północy wywalił paczkę mówiąc że kończy z nałogiem ja w geście solidarności zrobiłem to samo pomogły % i nasze kobity które się założyły ze trzy dni nie wytrzymamy.
Było ciężko ale od tamtego czasu nie pale, kumpel zresztą też. Bez żadnych przygotowań i postanowień, bez pomagaczy, kumplowi nie przeszła bania zganił na fajki i tak trochę dziwnych okolicznościach skończyłem z jednym z moich najgorszych nałogów, choć jak przyznajemy teraz poważnie w Sylwestra to my raczej o rzucaniu palenia nie myśleli.
PS.
Nawet dzisiejszy mecz Realu nie zaciągnął mnie do fajki
|