przypomina mi się trochę sezon z przed 3 lat-wygrywająca Legia większość meczy w ostatnich minutach lub w doliczony czasie gry. Teraz podobną sytuację mamy z Lechem który dzieki kilku bramkom strzelonym w doliczonym czasie gry jest w tej chwili w czubie tabeli a nie ponizej bełchatowa w tabeli. Dzisiaj pofarciło się Legii... kiedy pofarci się Wiśle?!. Jedyny pozytyw z tego to fakt, że Legia gra bardzo słabą piłkę no i pomimo, wolnego tempa meczu w drugiej połowie ponownie mieli problemy z kondycją (podobnie jak w meczu z Lechem). W środku tygodnia Legia gra jeszcze mecz w pucharze więc osobiście uważam, że jak Wisła narzuci swój styl-czyli dosyć szybkie tempo gry to może zajechać Legię w drugiej połówce. Jestem po dzisiejszym meczu dużo spokojniejszy o wynik kolejnego meczu Wisły... ale czy to wystarczy na zdobycie Mistrza
