Zawiódł Brożek, który jakoś nie potrafił sobie znaleść miejsca na boisku, Boguski, w którego zagraniach było sporo niedokładności i Ćwielong, nad którym musi ciążyć jakaś tajemnicza klątwa, bo innego wytłumaczenia jego nieskuteczności nie widzę. Niby robi wszystko jak należy, a piłka jakoś nie może wpaść mu do tej bramki.
Trochę paradoks, że Lech i Legia, grając naprawdę słabo potrafiły wywieźć z Gliwic komplet punktów, a my, mając pewnie więcej sytuacji, niż obie te drużyny razem wzięte w swoich meczach z tym przeciwnikiem, zdobywamy tylko punkt.
Trzeba wierzyć w mistrza, wszyscy z czołówki potraca jeszcze punkty. Jakby nie było, w najgorszym razie tracimy dwa punkty do Legii (z którą gramy przecież za tydzień na R22) i jeden do Lecha, który jak dla mnie gra beznadziejnie i za wiele do końca sezonu meczów już nie wygra. W sumie jeden remis można było nawet wkalkulować, jak wygramy wszystko do końca to na 95,38% będzie mistrz
