Ciekawostka:
Janusz Korwin-Mikke napisał(a):
JE Ewa Kopacz, Ministerka Zdrowia i Opieki Społecznej, wypichciła właśnie kolejne, 1234.te (?) „Rozporządzenie”, którego fragment brzmi:
Minister Zdrowia Ewa Kopacz napisał(a):
"Do niezbędnych kwalifikacji zawodowych koordynatorów pobrania lub przeszczepienia należy:
1) wykształcenie medyczne
2) umiejętności koordynatora pobierania lub przeszczepiania. Tu trzeba napisać, na czym polega to zdobywanie umiejętności. Czy to jest po prostu ileś lat doświadczenia zawodowego, czy jakieś przeszkolenie?"
|
Rząd, jak rozumiem, przeczytał to i zaakceptował, premier podpisał.. i dopiero zrobiła się chryja.
Ja się z tego nie wyśmiewam: mnie samemu przydarzyło się, że wysłałem do Żony treść bloga czy artykułu zakończonego: „Kochanie, wyślij to szybko!” - i Żona z rozpędu wstawiła tekst razem z tym dopiskiem.
|
===============================
Europa 60-letnich ideologów
Unia Europejska jest potrzebna nam wszystkim. Rolnikom, by modernizowali swoje gospodarstwa. Kierowcom, by mogli jeździć po lepszych drogach. Turystom, by podróżowali bez granic i paszportów. Biznesmenom, by sprzedawali swoje produkty i usługi bez żadnych barier. A ideologom, by wieszczyli nową, świetlaną przyszłość.
I to ci ostatni będą kształtować obraz Unii w najbliższych latach. Skoro już udało się Europejczyków nakarmić, odsunąć od nich groźbę wojen, wręczyć im w prezencie pigułkę antykoncepcyjną i pilota telewizyjnego, skoro udało się zniechęcić ich do zadawania trudnych pytań, skoro już w nic nie wierzą i nic ich nie obchodzi, można przystąpić do ostatniego etapu jednoczenia kontynentu: jednoczenia umysłów.
Będziemy więc jechać dobrą autostradą i bez paszportu z Warszawy przez Monachium do Rzymu albo Madrytu, lecz gnębić nas będzie ponura myśl: czy te mijane po drodze katedry, bawarscy rolnicy witający się słowami “Szczęść Boże” i pielgrzymi zmierzający do Santiago de Compostela to jeszcze Europa czy tylko pokryty patyną relikt. Czy hiszpańscy emeryci oglądający walki byków i włoskie małżeństwa z czwórką hałaśliwych dzieci to jeszcze Europa czy niepoprawny politycznie miraż.
No i ten nieszczęsny Watykan ze swoim sędziwym lokatorem – czy to jeszcze nasza wspólna Europa czy wyłącznie siedlisko reakcji i zabobonu?
Pięć lat po wstąpieniu do Unii satysfakcję z bycia obywatelem Starego Kontynentu przyćmiewa pytanie: czy za pięć kolejnych lat unijni ideolodzy nie postawią nas ostatecznie przed wyborem między starą a nową Europą. Nie w sensie geopolitycznym, lecz światopoglądowym. A będzie to wybór bolesny: między Europą, która chce zachować tradycję i zdrowy rozsądek, a Europą, w której wszystko ma być odwrócone do góry nogami. Bo taki kaprys ma paru 60-latków, którzy za wszelką cenę chcą dokończyć rewolucję 1968 roku.