Jakiś rok temu miałem ciekawą sytuacje. Jechałem i za przystanek miałem wysiadać. Bilet miałem ale jechałem na farta. Kanar podszedł no to otwieram portfel zaczynam sie tłumaczyć że zapomniałem itp. Kanar do mnie żebym pokazał mu "to". Akurat miałem za folijką karnet i koleś powiedział że nie ma sumienia dawać mandatu bratu po szalu.

Ostatnio cały czas jeżdże na KKMie. Uważajcie pod dworcem rano bo zazwyczaj jest tak że pomiedzy lubiczem a dworcem sprawdzają, potem przesiadają się w pierwszy lepszy tramwaj czy autobus.