1q2 napisał(a):

Dobra,dobra panowie, tak w skrócie, bo nie mam czasu teraz się rozpisywać - trochę zabrnąłem ale chodziło mi generalnie o konstrukcje Europy po 2wś. Militarna - Nato- ekonomiczna , której aktualnym spadkobiercą jest UE.
I to ogólnie uważam za wielkie osiągnięcie bo po wiekach wzajemnego wyżynania się,w końcu udało się stworzyć się organizacje które dają nam względny ład i porządek tak w kwestii militarnej jak i gospodarczo-ekonomicznej.
|
No to już brzmi trochę lepiej. Opinia napewno kontrowersyjna ale można z nią już dyskutować.
Zgadzm się że Unia wprowadziła do polityki europejskiej pewną stabilizację ale trudno ocenić na ile był to wpływ samej Unii a na ile efekt ZSRR i nacisków USA. Myślę że na ówczesnym etapie było to nawet pożyteczne. Odnoszą jednak wrażenie że po upadku ZSRR to co było polityczną koniecznością (rozsądkiem) zostało zastąpione przez jakiś sabat różnej maści masonów i lewaków którzy pod chasłem "Europa" próbują forsować swoje idelogiczne idiotyzmy (ateizm, prawa gejów, etatyzm,jakieś równouprawnienia itp.). Jednym słowem bełkot w którym żadną miarą nie widać głębszego sensu. Moim zdaniem na dłuższą metę (jeśli nie pojawi się w tym jakaś myśl lub czynnik zewnętrzny) skończy się to wszystko wielkim buuum. Bylebyśmy tylko do tego czasu wyciągnęli z UE jak najwięciej kasy a w chwili rozpadu zajeli dobrą pozycję.
Jeśli chodzi o porządek gospodarczo-ekonomiczny to nie mogę sie zgodzić że UE wprowadziła tu jakiś porządek lub ład.
A z Cenckiewiczami to czyste jaja. Z czystej przekory można sobie tylko zadać pytanie co by się działo gdyby za rządu Kaczyńskiego prokurator zaczał się interesować np: publikacjami pani Torańskiej albo profesora Friszke? Nawet nie mogę sobie wyobrazić słów jakimi zostałby określony "reżim Kaczyńskich". Nie wspominając o reakcji Rady, Parlamentu i Komisji Europejskiej i co tam jeszcze bozia dała. A to jeszcze raz potwierdza to co napisałem powyżej: tzw Europa stała się forum oderwanych od rzeczywistości masonów i lewaków których chore opinie mają się nijak do rzeczywistości. Na dłuższą metę to musi paść.