Kwestia poglądów. Dla niektórych idolem jest morderca Che, dla innych morderca Pinochet. Obaj siebie warci, choć po tak różnych stronach barykady.

Moim zdaniem różnorakie gadżety z wizerunkami kontrowersyjnych postaci tego typu to zwykła, płytka moda, nie mająca nic wspólnego z polityką. Ot, ubierze na siebie taki warchoł koszulkę z sierpem i młotem albo z brodatą mordą i myśli, że jest cool.