Przy rozprawce trzeba było wiedzieć co się chce przekazać, a potem kilometrowe lanie wody wokół tego tematu. Oczywiście rozprawka to dla mnie najlepsze co może być, bo przez 3 lata nauki w gimnazjum napisałem ich cholernie dużo.
Powiem, że jak pierwszy raz zerknąłem do arkusza i zobaczyłem "podanie" to trochę mnie zmroziło, bo w ogóle tego nie ćwiczyliśmy w szkole, ale jakoś sobie poradziłem.
Będzie dobrze, stres po pierwszym egzaminie pęka jak bańka mydlana, jak już to masz za sobą.
P.S. Z tymi komórkami to moja szkoła chyba jakieś unikalne faszystowskie reguły ma, bo:
- chusteczki tylko luzem, żadnych paczek
- KATEGORYCZNY zakaz wnoszenia telefonów komórkowych
- zegarków i innych uż. elektronicznych
Przy wejściu musiałeś zakasać rękawy i odpowiedzieć na serię pytań, czułem się prawie jak na meczu
