Temat: Premiership
Wyświetl pojedynczy post
Martin
Senior Member
 
Od: 11.2002
Skąd: ze schodów

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#112
Stary 22.04.2009, 07:07
4:4 - rollercoaster na Anfield. Mistrzostwa ani Liverpool ani Arsenal nie zdobędą ale mistrzowski mecz sezonu rozegrali między sobą. Nikt tak pięknie nie przegrywa w tym sezonie jak Liverpool.
Nie spodziewałem się że będą z siebie w stanie wykrzesać jakąś finezję. Zwłaszcza pod rządami Beniteza. Torres jednak robi taką różnicę, że nawet Liverpool z nim w składzie jest w stanie grać przyjemnie dla oka. Dziś dorzuciłbym jeszcze Benayuona, bo to najlepszy mecz w jego wykonaniu jaki widziałem.
W Arsenalu podoba mi się trio Arszawin, Nasri, Fabregas. Plus do tego Walcott. To zawodnicy, którzy mogą sprawić że Kanonierzy znów będą grali najbardziej radosny, w dobrym znaczeniu tego słowa, futbol na Wyspach. Nikt chyba nie spodziewał się że Arszawin tak szybko potrafi się zaaklimatyzować. Druga bramka, to ta z tych, które lubię najbardziej. Postura może niepozorna, ale pokazał że ma nodze młotek.
Ciężko mi ocenić Fabiańskiego. I połowa na pewno szczęśliwa, choć można było dostrzec dużą nerwowość. Nie wiem czy można go obciążyć winą za bramki. Może za drugą - nie utrzymał równowagi i znalazł się w siatce. Przy strzale Torresa na 3:3 wydaje się, że zrobił co mógł. Zarzut natury ogólnej jest taki, że rzucała się w oczy jego nerwowość. Udzielała się całej linii obrony. Nawiasem mówiąc może szkoda że emocje kieruje do wewnątrz. Widać było że nie rządził defensywą. Brakuje mu trochę siły przebicia, agresji. Akurat tych cech, które w dobrej formie pokazywał Boruc i które pozwalały mu być przywódcą całej formacji.
Odpowiedz cytując