Ja zagrałem jednak na Rangers. Poczytałem na szybkości w pracy wywiady z zawodnikami i managerem Washington i jakoś nie czuć w nich zupełnie wiary w siebie, ani sportowej złości (inna sprawa, że nigdy wcześniej nie czytałem NIC

a propos nhl i nie wiem, czy to nie jest tam tak przyjęte, że nie świruje się w wywiadach do prasy). Niemniej zaryzykowałem i dałem na Rangers. Może uda im się powtórzyć obronę Częstochowy z drugiego meczu i coś strzelą psim swędem?

Pluję sobie w brodę, bo chciałem grubiej zainwestować w Anaheim dziś w nocy i oczywiście jednak spękałem. :/