WISLAZWE napisał(a):

Myślę, że jakby Guła go przekonał do przyjścia pod Wawel było by ciekawie w naszym ataku
|
A jakby jeszcze i on złapał (kolejną) kontuzje, to już w ogóle moglibyśmy zamienić pierwszą drużynę w zakład pracy chronionej. Razem z Gargułą staliby się godnymi następcami "L4 Teamu" - Dawidowskiego i Kuźby.
Napiszę to tylko raz, specjalnie dla pomysłodawców niewydarzonych transferów typu Garguła lub Nowak, argumentujących w stylu "Nikogo lepszego w naszej lidze nie widzę" (a w szczególności dla Eustachego).
W Polsce szkolenie młodych piłkarzy na profesjonalnym poziomie praktycznie nie istnieje. Poza oczywistymi względami, takimi jak braki w wyszkoleniu i wytrzymałości, niesie to za sobą jeszcze jeden poważny problem -
do profesjonalnej piłki trafiają u nas chłopcy, których nie przyjęto by do żadnej zachodniej szkółki piłkarskiej. Z powodów zdrowotnych. Na zachodzie (o czym mówił już m.in. Skorża) każdego dzieciaka chcącego wstąpić do szkółki prześwietla się bardzo dokładnie. Eliminuje się w ten sposób nie tylko osoby z wadami wrodzonymi serca i układu krążenia (często być może ratując im życie), ale również - z wadami zwiększającymi ryzyko kontuzji.
U nas badania juniorów to zwykła farsa, a niech świadectwem tego będzie choćby fakt, że dopiero w Wiśle wykryto wadę serca Konrada Gołosia. On akurat miał szczęście, wada nie przeszkadzała w profesjonalnym uprawianiu sportu, ale kilka przypadków śmierci młodych zawodników podczas meczów już mieliśmy w niższych ligach. Oczywiście, większość kopiących półprofesjonalnie piłkę dzieciaków to zdrowi chłopcy. Dochodzi do tego też "selekcja naturalna", mówiąc brutalnie -
większość juniorów z wadami kończy karierę z powodu kontuzji, które później rzutują poważnie na ich dalsze życie. Znamy wielu młodych, świetnie zapowiadających się zawodników, których karierę zniszczyły kontuzje, prawda?
W niskich ligach takich chłopców jest na pęczki. Nie wiecie o nich, ponieważ przygodę z piłką kończą, zanim ktokolwiek o nich usłyszy.
Dlatego też, jeżeli młody zawodnik łapie trzecią(czwartą) poważną kontuzję kolan, to niekoniecznie przyczyną muszą być złe treningi lub pech.
Zresztą, dla mnie żaden obecnie polski zawodnik nie jest wart podejmowania takiego ryzyka. Jeżeli mamy kupować kogoś z naszej ligi, to niech będzie to zawodnik bez rozległej historii kontuzji.