AYALA napisał(a):

|
wydaje mi sie żeby pozbyc sie nałogu potrzebny jest silny wstrząs żeby to dotarło do człowieka (np. wiadomośc o złym stanie zdrowia czy jakiejś chorobie-nikomu tego oczywiście nie życze).Mam kumpla który pił prawie przez 15 lat naprawde ostro, jak trafił do szpitala z zawałem serce i lekarz zabronił mu całkowicie alkoholu i ... poskutkowało, już prawie 5 rok nie pije.
|
Tak tylko czasami jak już zachorujesz jest za późno! Bo jak np ktoś słyszy rak płuc - ma pan góra rok, to co, jaką on ma motywację żeby rzucić?
Trzeba się wziąć i być twardym. Ja rzuciłem (a w zasadzie przestałem, bo o rzuceniu to będzie można powiedzieć po roku) w ostatnią niedziele, co dziwne na melanżu, po głupiej gadce/zakładach z kumplem. Na drugi dzień wstałem, na kacu, no jak się powiedziało to trzeba dotrzymać. Do dziś się jakoś trzymam. Dam radę! Powodzenia innym!