sandbender napisał(a):

Ja już to kiedyś pisałem, ale może powtórzę. Może myśli:
- na co nam LM w Chorzowie lub poza granicami Polski?
- jak ją zdobyć z piłkarzami, którzy 3 razy zrobili mu psikusa?
- może lepiej najpierw wyczyścić, a potem budować?
Tak czy inaczej w obecnej sytuacji dopiero sezon 2010/2011 to ten czas, kiedy nalezy się spinać na eliminacje LM. Czyli jest rok.
|
Napiszę może w ten sposób:
Dla Wisły i każdego innego polskiego klubu lepsza LM "w Chorzowie", niż żadna.
Lepsza gra w europejskich pucharach, niż jej brak.
Lepsze nie tracenie dystansu do krajowej konkurencji, niż tracenie.
Nie ma żadnej gwarancji, że Wiśle za rok, dwa lata, czy jeszcze później, nawet przy wybudowanym stadionie, będzie walczyć łatwiej o LM niż teraz. Że wylosuje lepiej, że konkurencja w kraju będzie od niej słabsza.
Lech, Legia, tez budują stadiony, też będą się tymczasowo przeprowadzać, ale tam nikt nie myśli o odpuszczaniu europejskich pucharów w okresie przejściowym.
Oczywiście, aby myśleć o czymkolwiek w europejskich pucharach Wisła musi się porządnie wzmocnić, a nie dalej regularnie osłabiać. Z tym nawet Wolfy podejrzewam się zgodzi. Pytanie tylko, za co?
To pytanie do Bogusława Cupiała. On decyduje, jakimi środkami będzie dysponował klub. I czy będzie się sportowo rozwijał, czy dalej cofał. Mam tylko nadzieję, że ktoś mu w końcu uświadomi, że przy obecnej polityce, długofalowe utrzymywanie płynności finansowej i obecnej pozycji sportowej nie będzie możliwe.